23 may 2018

poetry

smokjerzy
smokjerzy

ćwiczenia z pisania - improwizacja

stoję na głowie podpierając stopami
skostniałą kompilację nieba raju
boga który za rażącą lekkomyślność i niedbalstwo 
rzucił na siebie klątwę dożywotniej grawitacji
( z lękiem wysokości w tle )
diabeł z pożyczoną twarzą strzyka czarną śliną 
krople wybuchają gęsto
jednak to światło wypływa zewsząd
i dociera wszędzie
nawet tam gdzie zawodzi wyobraźnia
 
strach kapituluje
całe w dreszczach rozdzwaniają się membrany ciszy
 
jestem wstydem czasu
embrionem pustki w ludzkiej skórze
gotowością na nowy grzech nową miłość
nowe wypróżnienie
 
stetryczały kogut - budzik - rwie sen na strzępy
noc kładzie uszy po sobie warcząc groźnie
bezzębne dziąsła obnaża rzeczywistość
 
pod powieki włamuje się świt
 
chleb ma smak źle przyprawionej samotności
kawa parzy w język
znów krzyczy gwałcona kartka papieru
 
za oknem 
stary dąb szacuje wartość swoich ramion
na dwa wróble cień
 
i jeden sznur
 
 
 
 

jesienna70
23 may 2018 at 19:09

*

report

smokjerzy
25 may 2018 at 08:01

zawsze miło Cię widzieć, jesienna! :)

report

lilidae
28 may 2018 at 22:33

Ty już nie musisz ćwiczyć pisania! :)

report

smokjerzy
29 may 2018 at 07:25

Czy naprawdę nie ma dla mnie już żadnej nadziei?...:D

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register