Zmiana sposobu prezentacji
szept ognia – jesienne liście
pękają skorupy kasztanów
nie było zimy w nas jeszcze
nie będzie wiosennych stanów
gdy młodość jest tylko rzęsą
uwięzioną w zalotce
brak sił by wstać zaparzyć chęci
na ułamek etatu
przed drugą zmianą
wypatrujesz pomocy
w potłuczonym niebie
martwe ciała lewitują
żywe grzęzną w ziemi
czasem spadnie odłamek
przez złudny tunel
szepczesz życzenie
tym razem dotrze
mój sen rwie się z przebudzeń
przy braku powietrza łatwiej zamienić
powieki w skrzydła co lgną do światła
potem trzepotanie z boku na bok
rachityczny taniec o wolność
bezmyśl regenerację w nieustannym wrażeniu
że świty umierają za wcześnie i są odnawiane
już nie tym
wabiącym światłem
jak się ma ulotność
uparte miganie po-wiek
do muru szerszego niż chiński
gdy ludzie niczym cegły
w niechlujnych mundurach
z bluszczu i wina
zaplatają warkocze
upadającym gwiazdom
niebo gaśnie nocą
wyszczerbia mur amunicją
martwych życzeń
bo początkiem było słowo
nabazgrane na kamieniu
w treści ulotne
