powieści Zygmunta Miłoszewskiego
Najpierw przeczytałam "Gniew" . To nie tylko wątki kryminalne, to także problem przemocy domowej, co dzieje się z ofiarą, jak reagujemy na przemoc, kiedy stykamy się z nią "po sąsiedzku". Byłam pod wrażeniem, jak dobrze do tego tematu przygotowany był autor. Zastanowiło mnie jednak, dlaczego w rozwiązaniu pominięty jest element doświadczenia medycznego u sprawcy (kropla dziegciu).
Z rozpędu wzięłam się za "Uwikłanie". Wątek trochę jak u Agaty Christie, ale rozbudowane tło polityczne. Lokacja w Warszawie, z opisami, które poruszyły mnie, żyjącą od 26 lat na obczyźnie. I nagle akcja przenosi się na chwilę do domu na małej uliczce Młota. Przeżyłam wstrząs. Jest tam tylko jeden dom, blok, w którym mieszkałam przez pierwsze prawie dwadzieścia lat mojego życia. Szacki jedzie tą samą, klekoczącą, starą windą. Przeniosłam się w czasie w sposób doskonały. Ale kiedy skończyłam czytać, znowu coś nie dawało mi spokoju: skąd Kasia dowiedziała się tego złego o ojcu?
Trudno napisać powieść, w której nic nie zgrzyta. A wydawało mi się do tej pory, że akurat przy pisaniu powieści kryminalnych musi być łatwiej ze względu na ciągłe kontrolowanie ich logiki.
dzisiaj o ósmej trzydzieści z nieznanych powodów wziąłem do ręki pierwszy tom prób montaigne'a w tłumaczeniu boya; a w nim zakładką karta hotelowa z jedenastego listopada 1983; hotel europejski w warszawie, pokój 358; w warszawie numery telefonów były sześciocyfrowe..
report
Zagadka. Próby wzięłam do ręki dzięki Szymborskiej. Zaowocowały wierszykiem: Ceremonia spotkania królów stoję w deszczu w głębi czaszki huczą słowa że nie teraz pora na nas na spotkania księżyc uciekł w głębię nieba za chmurami ciemno wokół noc ponura mnie osłania ty nie przyjdziesz wiem to przecież już od dawna bo odległość inni ludzie i chłód ciała by o śmierci i miłości znów rozmawiać trzeba wiedzieć kto ważniejszy ten się wzbrania więc czekamy już od wieków tak na siebie w ceremoniach zaplątani i w nadziejach gdzie ty jesteś nie wiem jeszcze a co gorsza może całkiem zapomniałeś o istnieniu „Jest to, powiadają, pospolity obyczaj przy spotkaniu takich władców, aby najznakomitszy był przed innymi w umówionym miejscu, ba, nawet przed tym, u którego zjazd się odbywa; a to dlatego, aby ten pozór świadczył, że to mniejsi odwiedzają większego i starają się o jego łaskę, nie zaś on ich.” Michel de Montaigne, „Próby”, Księga pierwsza, „Ceremonia spotkania się królów”
report
jeżeli napiszę, że własnie ten fragment prób przeczytałem wczoraj rano, to nie zabrzmi zbyt wiarygodnie; dodam, że nie miałem ani zamiaru ni czasu na lekturę..
report
Dodałam ten wierszyk do poezji, bo jednak w takim formacie wygląda beznadziejnie.
report
alt art, tak, tak, najpierw te hotelowe numery, a potem ten sam fragment. "Prób" - czyżbyś chciał pisać powieść kryminalną? Tam wszystko ze wszystkim się łączy (albo powinno).
report
nie będzie powieści kryminalnej, szatniarzowi resortu kultury nie uchodzi..
report
Toż pisać każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej :)
report
szatniarzowi resortu kultury nie wolno zejść poniżej poziomu dzisiejszej lasagne bolognese..
report
Porozmawiajmy o wolności. Wolno, nie wolno... Mnie jest przyjemniej nie używać tych słów.
report
jeżeli chodzi o wolność tom agnostyk..
report