10 september 2014

poetry

nikt
nikt

gdy łzy cięższe od kamieni

ludzie z pajęczyn targają za sobą kokony na smyczy
prowadzą zwierzęta z mgły
lepiszcza ściągają kamienie
toczą leniwie z patyków budując dom
a ja obcym ciałem pod językiem
nie grzech to przecież ani kara
w kokonie śpiący niewinni jak dzieci z nożami w krwawych snach
mgielne zwierzęta prowadzą wprost w mgławice
suche patyki anten jak włosy
zmyślają myśli
dzieci do piersi trzeba tulić
krwią własną napoić
własnym ciałem nakarmić
na krzyż się wbić
i pozwolić odejść

alt art
10 september 2014 at 14:44

musi mgławica koński łeb w konstelacji oriona..

report

nikt
10 september 2014 at 14:54

przeraża mnie Twoja przenikliwość

report

x
10 september 2014 at 15:10

mądry ojciec. poruszający wiersz.

report

nikt
10 september 2014 at 15:13

dziękuję :)

report

Aśćka
10 september 2014 at 17:31

a wydawało się, że to już granica wszystkiego, a tu się okazuje, że za nią wszystko od nowa do następnej

report

nikt
10 september 2014 at 19:27

kto/co stwarza granice?

report

Aśćka
10 september 2014 at 19:39

wytrzymałość:)

report

nikt
10 september 2014 at 19:40

te fizyczne, chyba też

report

Aśćka
10 september 2014 at 19:43

tak to już jest z matkami i ojcami z Nędzników, zęba oddać

report

nikt
10 september 2014 at 20:12

a jeśli granicą nie jest matka i ojciec?

report

Aśćka
10 september 2014 at 20:15

chodziło mi raczej o tym, że miłość rodzicielska potrafi być bezgraniczna, przechodzi sama siebie, do utraty zębów:)

report

jeśli tylko
10 september 2014 at 20:17

a jeśli ma granice - to co, nie jest rodzicielska?

report

Aśćka
10 september 2014 at 20:22

jest,jest - ja tu nie o zdrowiu opartym na wyznaczaniu granic:)

report

nikt
10 september 2014 at 20:26

A jeśli Aśćko jest założyć, że to ta miłość rodzicielska, mogłaby być wzorem dla samego w sobie znaczenia słowa "miłość" i jedyną wykładnią tego słowa - wszystko inne, mniejsze, wszystko co wymaga czegoś w zamian miłością by nie było, ta miłość, która nie ma granic ani w postaci matki i ojca ani granicą nie będą utracone zęby, to wtedy jak bardzo byliby szczęsliwi ci, którzy kochają.

report

nikt
10 september 2014 at 20:29

Jesli tylko - do utraty zębów - to też granica. Zobacz jak bardzo rozdrabniane jest to słowo - miłość rodzicielska, miłośc braterska, miłość siostrzana, miłość przyjacielska, miłość kochanków, miłość małżeńska i każda z nich to miłość tak inna od pozostałych, że aż dziw, że wciąż mowa o czymś, co określa się słowem miłość. Czy to miłość więc, czy tylko marzenie o miłości? A może wymiana handlowa? Będę cię kochać odtąd dotąd apotem zniewidzę, bo dalej to jest właśnie nienawiść. Kocham Cię za to a za to nienawidzę.

report

Aśćka
10 september 2014 at 20:31

Tak Odysie (On też nazywał się nikt), sęk w tym, że matka i ojciec są ludźmi zdolnymi do miłości ludzkiej a zatem nieidealnej - czasowo takoż:) co oznacza, że warto się po prostu starać:) żeby było więcej szczęśliwości:)

report

nikt
10 september 2014 at 20:32

Czy zwyczajnie to, co nazywa się miłośćią to miłość czy tylko wzorce, kalki, stereotypy

report

Aśćka
10 september 2014 at 20:36

hymn do miłości św Pawła chyba całkiem nieźle naświetla problem - przy czytaniu warto odciąć od siebie wspomnienia weselnych bez, bo hymn jest mocno niebezowy

report

nikt
10 september 2014 at 20:39

błądzenie to też droga, ktora daje czas na przemyślenia i zastanowienie się.Jesteśmy ludźmi i kochamy po ludzku - inaczej się nie da :) Pytanie tylko co znaczy starać, bo właśnie ta rodzicielska - to dobry przykład, ona się często zwyczajnie nie stara, ona jest i wszystko co się robi to robi się z nią a nie dla niej - czy można ją nazwać nieidealną? ;)

report

nikt
10 september 2014 at 20:44

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący." - i dlatego czasami mówię do siebie "ty cymbale" i wcale się na siebie nie obrażam

report

Aśćka
10 september 2014 at 21:21

miłość nieidealna wynika z natury ludzkiej, no nie ogarniesz, nie ogarniesz wszystkiego jak z widzeniem:) dlatego polubiłam bardzo hymn do miłości (zostawiłam te bezy za sobą i dopiero się wtedy okazało, że to z radosną piosnką o motylkach w brzuchu nie ma nic wspólnego) miłość rodzicielską wspomaga często natura, czasem takimże zakochanym warto powiedzieć, nie patrz tyle jak kocha mamę tatę ale jak traktuje przyjaciół i na czym opiera ten rodzaj miłości:) ten z wyboru:) a nie z krwi:)

report

nikt
11 september 2014 at 06:14

w samo sedno

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
13 september 2014 at 10:59

a ja tu widze ekstrakt wymuszonych oczekiwan sterowanych z zewnatrz...

report

nikt
13 september 2014 at 11:07

przedstawianie tego co jest nie musi być receptą na to jak być powinno, cieszę się, że widzisz :)

report

bo trzeba zwierzę wyprowadzić, dziecko do piersi przytulić....widzę mechanizm działania w którym wciąż miłości tak mało...niestety... Ale wiersz dobry:)

report

nikt
17 september 2014 at 10:42

dziękuję, i cieszę się, że widzisz mechanizm, który niszczy :)

report

Nevly
17 september 2014 at 10:50

"ludzie z pajęczyn... a ja obcym ciałem... w kokonie śpiący... krwią własną... ciałem... na krzyż" ......... :))) dobry kawał poezji... ;)))

report

nikt
17 september 2014 at 10:52

dziękuję :)

report

Tak sobie czytam i myślę, że styl jakby Agnieszki z Doliny Issy, albo coś mi się wydaje:)

report

nikt
18 september 2014 at 10:09

Myślenie błędne, ale wielki dla mnie komplement :)

report

Marta M.
18 september 2014 at 10:12

kokony na smyczy trafiły do mnie bardzo...reszta również.

report

nikt
18 september 2014 at 10:20

dziękuję Marto M. :)

report

:) chyba jestem zbyt zaspana i za dużo się wydaje:)

report

nikt
18 september 2014 at 10:21

:)jeśli zaspanie po pięknym śnie to tylko pozazdrościć ;)

report

no nie krwawe, bo noży w nich nie było:)

report

nikt
18 september 2014 at 10:32

to dobrze :)

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
25 july 2016 at 14:26

poezja to czy proza... to jest cos...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register