(...)przeniosłem się do miejsca w którym każda z rodzin miała oddzielny "dom" (domem prawdziwym był cały świat), ludzie byli zdrowi od dzisiejszych moralności (duchowo logiczni), dzięki czemu każdy działał zgodnie ze sobą, również dla dobra innych - taka społeczna utopia. Niebo w tym świecie było generowane sztucznie. O pewnej porze każdy musiał być w domu (jeśli był on za daleko prawo pozwalało na wejście do najbliższego). Na zewnątrz gasły światła, niebo zanikało, nadchodził "cień", wszystkie okna szczelnie zasłaniano(...). Sen zakończył się gdy przyszedł chłopiec, który stworzył coś co mogło stać się każdą rzeczą zależnie od woli właściciela. Gdy przedmiot trafił do niewłaściwych rąk zmienił się w chaos, cały świat stał się tym który znam.
klucz leżał w definicji rodziny..
report
ciekawe i warte szerszego opisania opowiadaniem
report
łoł! prawieTruman schow //:-)
report
duchowo/logiczni, to mi zgrzyta jak sprzeczność sama w sobie, coś jak cyborgi, reszta ok to całkien reality show niedalekiej "przyszłości" ( doIIIxszt;)
report