8 april 2013

diary

Arti
Arti

facet

pogubiony wcale nie musisz
zastanów się pozbieraj w całość
to już tydzień
minął jak uciekasz donikąd
oszukując czas i samego siebie
lekarz z kopertą wypisał L4
a ty milczysz odporny na znikanie
wiem dzieci słuchają nie chcesz
żona
a kto to jest pamiętam
kiedyś nie była ci obca
nie radzisz sobie
z tym odkąd cię zdradziła
rozmyślasz co dalej
guo vadis niezbyt sapiens
kiedy na homo jest już za późno

czemu jej nie było kiedy potrzebowałeś
gdzie byłeś jak potrzebowała ona

alkoholowe reinkarnacje nic nie dają
wszystko takie zawikłane
a ona
litrami strumieniami nieprawdy
leje zabijając kolory
duszy nie prasuje się w ten sposób

na obiad chleb ze smalcem
i ten kac
moralny jak stąd do wieczności
kiedy pijesz bo się wstydzisz
a wstydzisz się bo pijesz

jednak stać cię wiem o tym
miewasz przebłyski
inaczej dawno już byłbyś sam
to coś
ciągle masz jeszcze w sobie

Eva T.
8 april 2013 at 10:42

"z tym odkąd cie" - ogonek wcięło :) Ze wszystkim mozna dac sobie rade :) Dobrego wszystkiego :)

report

piórko
8 april 2013 at 12:38

Łagodne tłumaczenie. Dobrze mieć przyjaciela :))

report

Emma B.
8 april 2013 at 15:38

a ja bym podzieliła na dwa wiersze, biorę drugą połowę. Pierwsza zbyt prozatorska - dla mnie

report

zuzanna809
8 april 2013 at 22:12

często trzeba się ratować przed samym sobą...

report

Sabi
28 may 2013 at 08:40

Pozwolisz że zabiorę do kolekcji?

report

Arti
28 may 2013 at 08:43

:) jasne

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register