Dawno, dawno temu, a może wczoraj lub jutro, Najstarsze Rzeczy nie pamiętają, stała sobie ławka, a na niej siedział i wcale go nie było widać. Za plecami ławki rosły i było je widać, ale ten, kto potrafił przejaśnić, czym są, właśnie wtedy przestał mówić.
Dlatego ławka opowiadała się sama tym, jak była, i tak samo robiły to stworzenia rozświetlające się z tyłu, za nią, chociaż były... niegadatliwe, "zamknięte. Wszystkie muszą być zamknięte... Otwarte są przerażające" – podpowiedział Nocny Gość, który wtedy siedział za krawędzią, za granicą grafiki, tuż przy końcu świata Rzeczy.
Dlatego dawno, dawno temu, było, czy nie było, ale tak się zdarzyło, że w ciemności utkała się ściana z pnączy i liści, a w niej zamieszkały zwierzęta światła i chciały się nakarmić ławką. – Jesteś częścią nas – tłumaczyły jej Prześwity. – Pochłaniacie mnie – mówiła Ławka językami z desek, mową porąbanych i pociętych drzew: zapachem i zgładzoną szorstkością.
– Och, czego tu się bać – wyświetlały jej prosto w deski zwierzęta – kiedy cię zjemy, będziesz wreszcie jasna. – Nie wiem, czego się boję – odpowiadała Prześwitom pożerana ławka. I gęstniała pod nią ciemność, a z liści wychodziły zwierzęta z łez; one chciały być razem z sobą, więc stwardniały, pozieleniały, poszarzały, wrosły w ziemię i dlatego nie mogły wyschnąć, więc zostały im błyski.
Najmłodsza z Rzeczy, która była rysunkiem w skale za siedmioma morzami i siedmioma górami, wyżłobiła, że na ławce wcale nie siedział i nie było go widać.
Z zawiłych, nie dla Każdego zrozumiałych, słów na skale układał się inny labirynt: ławka czekała, aż przyjdą ludzie. Legenda liniowała, że gdy chociaż jeden z ludzi, którzy przyjdą, żeby na niej usnąć na siedząco lub na leżąco, odważy się wstać we śnie i pozwoli się zjeść zwierzętom światła, to Prześwity przedrą się na wskroś, w dziury w murze z roślin, w przejścia w gąszczu, i będą tak otwarte, jakby mówiły do przechodzących: jesteś częścią mnie.
I wtedy na ławce zaczną widzieć się kochankowie i pleść sobie te wszystkie słodkie trzy po trzy, jakie są najpiękniejszą muzyką póty, póki zostają między dwojgiem. I będą na niej odpoczywać starzy ludzie, i właśnie na tej ławce poczują, że ich życie nie było takie złe. I będą na jej deskach majtać nogami dzieci, tak długo, aż ktoś z bliskich weźmie je za rękę.
Ławka czekała, a rysunki na skale, tak samo jak rysunki drewna, i jak linie zwierząt i kontury roślin ze światła i ciemności, mówiły właśnie: gdy jesteś częścią mnie, to jak trochę koniec, trochę nie.
A że dziś nocą ktoś inny w innej grafice przypomniał mi starą piosenkę, to ją tutaj zostawię: tak naprawdę może być nie tylko piosenką miłości do kogoś; naturalnie zdarza się, że warto ją zaśpiewać samemu sobie http://www.youtube.com/watch?v=OT-wW06LCqY
wiesz, może zwyczajnie im dłużej jestem na nocnych drogach, tym prawdopodobniejsze, że zacznę być uważniejsza tam, gdzie jeszcze jakiś czas temu, mniej oswojona z nocnymi przestrzeniami, bywałabym jak ślepa, głucha i bez czucia
aha, niektóre są bez tytułu, rzeczywiście; przyjmuję naturalnie, bez oczekiwań, że tak właśnie, a nie inaczej, miało być; gdy grafika bez nazwy, tytuł jest w niej, i ma prawo tak być, w ukryciu :-)
ja w czarodziejskim ogrodzie
report
zapraszam do ogrodu mojej wyobraźni;-)
report
a wg mnie to raczej ławeczka na cmentarzu... duchy Romea i Julii się na niej kochają :)
report
ale ty masz wyobrażnie;-)
report
Wyobraźnię gotycko- suicydialno- mroczną :)))
report
i pewnie dlatego nie masz problemu z odbiorem moich prac;-)
report
w ogóle lubię sztukę :)
report
http://www.youtube.com/watch?v=CJnX8C7vJ1g
report
nie rozumiem, proszen jaśniej;-)
report
teraz rozumiem;-)dziękuje
report
może dlatego mam wrażenie, że tu już byłem..
report
z zaświatów:)
report
... jest w Twoich pracach duch przeszłości. Wychodzi z mgły i patrzy ...:)
report
zastanawiające...ale masz racje...
report
jesteś mnie częścią
report
Dziś Nocne Drogi zaprowadziły mnie tu.
report
I, rzecz jasna, jako i zwykle, możemy wejść do środka grafiki razem lub możesz zostać i poczekać na mnie, Nocna :-)
report
Dawno, dawno temu, a może wczoraj lub jutro, Najstarsze Rzeczy nie pamiętają, stała sobie ławka, a na niej siedział i wcale go nie było widać. Za plecami ławki rosły i było je widać, ale ten, kto potrafił przejaśnić, czym są, właśnie wtedy przestał mówić.
report
Dlatego ławka opowiadała się sama tym, jak była, i tak samo robiły to stworzenia rozświetlające się z tyłu, za nią, chociaż były... niegadatliwe, "zamknięte. Wszystkie muszą być zamknięte... Otwarte są przerażające" – podpowiedział Nocny Gość, który wtedy siedział za krawędzią, za granicą grafiki, tuż przy końcu świata Rzeczy.
report
Dlatego dawno, dawno temu, było, czy nie było, ale tak się zdarzyło, że w ciemności utkała się ściana z pnączy i liści, a w niej zamieszkały zwierzęta światła i chciały się nakarmić ławką. – Jesteś częścią nas – tłumaczyły jej Prześwity. – Pochłaniacie mnie – mówiła Ławka językami z desek, mową porąbanych i pociętych drzew: zapachem i zgładzoną szorstkością.
report
– Och, czego tu się bać – wyświetlały jej prosto w deski zwierzęta – kiedy cię zjemy, będziesz wreszcie jasna. – Nie wiem, czego się boję – odpowiadała Prześwitom pożerana ławka. I gęstniała pod nią ciemność, a z liści wychodziły zwierzęta z łez; one chciały być razem z sobą, więc stwardniały, pozieleniały, poszarzały, wrosły w ziemię i dlatego nie mogły wyschnąć, więc zostały im błyski.
report
Najmłodsza z Rzeczy, która była rysunkiem w skale za siedmioma morzami i siedmioma górami, wyżłobiła, że na ławce wcale nie siedział i nie było go widać.
report
Z zawiłych, nie dla Każdego zrozumiałych, słów na skale układał się inny labirynt: ławka czekała, aż przyjdą ludzie. Legenda liniowała, że gdy chociaż jeden z ludzi, którzy przyjdą, żeby na niej usnąć na siedząco lub na leżąco, odważy się wstać we śnie i pozwoli się zjeść zwierzętom światła, to Prześwity przedrą się na wskroś, w dziury w murze z roślin, w przejścia w gąszczu, i będą tak otwarte, jakby mówiły do przechodzących: jesteś częścią mnie.
report
I wtedy na ławce zaczną widzieć się kochankowie i pleść sobie te wszystkie słodkie trzy po trzy, jakie są najpiękniejszą muzyką póty, póki zostają między dwojgiem. I będą na niej odpoczywać starzy ludzie, i właśnie na tej ławce poczują, że ich życie nie było takie złe. I będą na jej deskach majtać nogami dzieci, tak długo, aż ktoś z bliskich weźmie je za rękę.
report
Ławka czekała, a rysunki na skale, tak samo jak rysunki drewna, i jak linie zwierząt i kontury roślin ze światła i ciemności, mówiły właśnie: gdy jesteś częścią mnie, to jak trochę koniec, trochę nie.
report
A że dziś nocą ktoś inny w innej grafice przypomniał mi starą piosenkę, to ją tutaj zostawię: tak naprawdę może być nie tylko piosenką miłości do kogoś; naturalnie zdarza się, że warto ją zaśpiewać samemu sobie http://www.youtube.com/watch?v=OT-wW06LCqY
report
pozdrowienie agnieszańskie, Nocna :-) /i snickłam na razie/
report
ujelas to dokladnie tak jak ja mialam to na mysli tz. tytul i grafike;-) pozdrawiam
report
wiesz, może zwyczajnie im dłużej jestem na nocnych drogach, tym prawdopodobniejsze, że zacznę być uważniejsza tam, gdzie jeszcze jakiś czas temu, mniej oswojona z nocnymi przestrzeniami, bywałabym jak ślepa, głucha i bez czucia
report
nie kazda grafika chyba ma tytul wiec bedzie latwiej, ale mysle ze ty wiesz co ja mialam na mysli tworzac
report
aha, niektóre są bez tytułu, rzeczywiście; przyjmuję naturalnie, bez oczekiwań, że tak właśnie, a nie inaczej, miało być; gdy grafika bez nazwy, tytuł jest w niej, i ma prawo tak być, w ukryciu :-)
report
zgadzam sie z toba w zupelnosci;-)
report