Zmiana sposobu prezentacji
Nocny spacer (W pogoni za szczęściem)
Wokół zmierzch, tylko blask przydrożnej latarni rozświetla parkową alejkę. Gdzieś w głębi słychać lekki szmer. To mały jeżyk szukający schronienia w usytuowanej, na skraju chodnika, kupce suchych jesiennych klonowych liści. Delikatny powiew wiatru porusza białą kartką rzuconą, przez jakiegoś lekkomyślącego przychodnia, obok kosza. W tle dostrzec można tylko gromadkę bezdomnych psów szukających jakiegoś pożywienia.
- Hanka! - dobiega nagle męski chrapliwy głos - Hanka!
Dopiero teraz dostrzec można parkową ławeczkę, na której rozciągnięty, do tej pory jak na łożu, młody mężczyzna zaczyna się poruszać.
- Hanka! - mężczyzna niezgrabnie podnosi się z ławki i wolnym kołyszącym się krokiem podąża w stronę bramy. Ulica wydaje się opuszczona, w oddali widać jakieś światła nadjeżdżającego samochodu. Pisk opon...
- O, czyś ty chłopie zgłupiał? Uważaj jak chodzisz! - obsuwa się szyba i kierowca pojazdu, cały czerwony ze złości, sciskając gniewnie dłonie na kierownicy, dodaje: - Jakżeś się napił to z domu nie wychodź! - po czym zasuwa szybę i odjeżdża.
Winowajca całego zdarzenia, konkretnie czterdziestoletni mężczyzna znany przez miejscowych jako Jarosz, nie zdając sobie sprawy z całego zajścia, jakby nigdy nic, chwiejnym wężykowym krokiem kieruje się w stronę centrum miasta.
Jarosz, Jarosław Kieszla, były mechanik samochodowy, wdowiec od sześciu (...)
--- full text ---
