Metafizyka. Fragment (nie)złudnych wierzeń.
Często dotykam chwilą gwiazdy nadziei.
Teleskopem do nieba. Orangutanem losu.
Bezosobowo dla codzienności. Granica między
nami. Dotyk. Słowo - słowo. Brak autopsji.
Wierzenie ludzi. Jako nas. Wierzenie nas. Jako ludzi.
Antidotum. Często nie sieje zauważenia.
Pogrubienie czcionki wskazuje na ważność.
Wykrzyknik rozkazem. Zaskakuje wielokropek.
Ty. Jako człowiek zagubiony. Gubisz kropki.
Nie za dużo? Co mogą oznaczać? Nie jesteś sobą.
Używasz myśli potocznych. Pierdolony slang.
Granica. Nie Nałkowskiej. Dzisiejsza powieść.
Życiem dla złudnych wierzeń. Kultur. Animozji.
Ziemia inaczej to... Filozofia. Życia. Ciebie.
Milczenie to złoto. Nie dla rozumowania.
...zaskakuje...:)
report
Mam nadzieję, chociaż raz... :)
report
...zielonej soboty zatem...:)
report
Wzajem! :)
report
...mowa jest srebrem, a milczenie owiec...:)
report
A czas nie leczy ran... Ów prawda :)
report
...leczy...ale blizny czasami zostawia...:)
report
Zależy od losu... Blizny nie czasami zostawia, a niemal zawsze. ;) Zawsze jakaś różnica. :))
report
...wtedy, kiedy stosuje contratubeks...niemal nie zostają:)
report
O-otóż to! :-D
report
wykropkowanie życia wniezłym stylu:)
report
Dziękuję! :)
report
a gdyby tak postawic przecinek, bedzie cdn:)))
report
Czasem znaki interpunkcyjne wznoszą taki kontrast, ot dlatego kropki. :)
report
moje dwie kropki nie poznają Ci..
report
Jedna więcej, poznają.
report
nie mam aż tyle..
report
:) Czuję, że bardziej Cię filozoficznie przyciąga proza. Ciekawe obrazujesz, z pełnią przekonania. Nie wiem, czy wytrawni ;) znawcy sztuki wiersza nie mieliby uwag, aby tekst mocno zredukować, zostawiając istotne. :))
report
Jeżeli proza, to tylko poetycka. A nie sądzę, by można było ot tak, przerobić to na zwykłość prozy. Wiem, wiersz jest do bani, amen.
report
zostawiając istotne - lepiej tego nie można ująć; poezja to sztuka, w której autor musi wymyślić własny język i tym językiem opisać myśli czy emocje niemożliwe do przekazania w inny sposób; można zmierzyć szerokość rzeki nie mocząc nóg; w kwestii technicznej: nie stosuj metafor dopełniaczowych (fragment wierzeń, gwiazdy nadziei, orangutan losu i kilka dalej), ponieważ one - niezależnie od intencji autora, wprowadzają do tekstu swoje własne emocje i bardzo obciążają tekst; są czymś w rodzaju fotografi ślubnej na tle... trumien, które miały symbolizować dozgonny związek, a wyszło coś nie tak; zresztą - ojczyzną dopełniaczy jest liturgia szeroko rozumiana jako obrządek (znak pokoju, kielich zbawienia itd); ostatnio coraz częściej słyszy się je u polityków i w wielu przebrzydłych reklamach; Sandro - końcówka najleosza - pozdrawiam:)
report
Śmiem stwierdzić, iż ten wiersz tworzyłam w nowym stylu. Co za tym idzie? Ta "Twardość", którą opisujesz. Może użycie zdjęcia pary ślubnej na tle trumien jest przesadne. Taki kontrast. Jestem tylko człowiekiem, omylnym, niedoskonałym. Wiersz jest pierwszy w tej okazałości. A dopełniacze jednak są potrzebne. I mogą mieć dla mnie jakąś wartość, jako autora. Zwykły czytelnik niedokładnie trafi na sens tego, co poeta chce przekazać. A co do polityków. Słaba mowa. Oni się w tym gubią. Cenię sobie ekonomię słowną. Jednakże dziękuję za te słowa. Pozdrawiam!;)
report
Zwykły czytelnik niedokładnie trafi na sens tego, co poeta chce przekazać " to zrób coś aby mógł trafić :)
report
filozoficzne podejście :) ciekawe ( szkoda, że zdjełaś wiersz -moglaś lekko edytować )
report
Nie mogłam. Nie jestem w stanie. Nie lubię poprawiać czegoś w czasie, w którym pisze. Coś nowego. Nowotworowo.
report
W sumie, po co poprawiać, jak jestem "do niczego". Nie ukrywajmy. Powodzenia Darku. I dziękuję...
report
żartujesz sobie ze mnie - piszesz ciekawie i wcale nie głupio -nie daj sobie wmawiać i pisz a edytować to zawsze można jeśli z korzyścią dla textu i czytelników :) pozdrawiam i czekam na więcej textów Sandro :)
report
Nie, nie, nie. Edytować, za lat dziesięć, nie w moich już rękach.
report
idąc twoim tropem to pisząc najgorzej masz dużą szansę na uznanie czytelników, którzy znudzeni są jednakowo zawyżonym poziomem pisania i mniemania o swojej twórczości - moje już masz :)) a co do textu " dotykam chwilą w gwiazdy nadziei. Teleskopem do nieba" =? dotykam teleskopem nieba ciekawy jestem co by tu napisała Miladora i Issa ? głowa do góry i pisz :)
report
hm, Darek, napisałabym może, że gdyby to było moje, próbowałabym świadomie zwiększać dystans do tego, co napisałam. Bo, mam wrażenie, dawanie dłuższego czasu i jeszcze większej cierpliwości i uważności wierszom - mogłoby owocować pożytecznie. Np. była mi potrzebna dłuższa chwila, by zorientować się, że "orangutanem losu" to (chyba?) nie jest metafora dopełniaczowa. Wiąże się, zdaje się, z wcześniejszym: [...] dotykam [...] Teleskopem do nieba [a] Orangutanem [dotykam] losu. I trudność jednak raczej wynika z niefortunnej konstrukcji fraz niż z ułomności czytelnika. Ponadto w takim ułożeniu słów, logicznie rzecz biorąc, nic nie stoi na przeszkodzie, bym orangutana zaczęła uważać za odpowiednik teleskopu. Lub nawet /składnia nie zamyka mi drogi do takiego pomysłu/ myśleć, że orangutan to teleskop: teleskopem, orangutanem losu, dotykam nieba. Co może rzeczywiście dawać efekty komiczne, chyba niezamierzone. Mnie taki surrealizm nie przeszkadza, ale jeśli sama taki uprawiam, wpisuję w niego sama możliwość śmiechu i godzę się na nią. Nie umiem wywnioskować z tekstu, czy Autorka również przewidziała śmiech. No, ale nie jest moje:) Poza tym mam wrażenie, że tu publicystyka zdominowała lirykę. Jednak to: "Milczenie to złoto. Nie dla rozumowania" całkiem fajnie daje do myślenia:)
report
Tak na początek - "dotykam chwilą w gwiazdy nadziei" - dotykam czegoś, a nie w coś, czyli dotykam gwiazd, a nie w gwiazdy. ;) Rozumiem pewnego rodzaju ekwilibrystykę słowną, ale ona nie może mieć cech niegramatyczności, gdyż to jest pierwsze, co rzuca się w oczy. Jeżeli przekraczanie granic jest świadome, to dobrze używać kursywy. ;) Co do metafor - podzielam zdanie ASa i Issy. Że obciążają tekst, i że mogą odnosić czasem nieprzewidziany dla autora skutek. Wiele razy bywają ryzykowne i na pograniczu banału czy emfazy, dlatego unikałabym ich raczej w wierszach o podobnej konwencji. Bo wiersz jest twardy, ogrodzony kropkami jak murem i początkowe metafory, które już potem nie są stosowane w dalszej części, stają się dysonansem poetyckim. Gdyby to chodziło o zderzenie liryki z "publicystyką", jak to określiła Issa, to zrozumiałabym, ale tak nie jest moim zdaniem. To rozdźwięk wynikający z błędnego (jak dla mnie) użycia słów. Ale - wiersz rozumiem, a pointa jest bardzo dobra. Szkoda tylko, że autorka nie zamierza niczego poprawiać. Bo bez pracy nad tekstem nie dochodzi się do wyższego poziomu umiejętności. A pisanie tylko sobie a muzom w pewnym momencie może się sprzykrzyć, więc lepiej zadbać o to zawczasu. ;) No to dobrego, Sandro. :)
report
Odpowiem krótko: zamierzam.
report
:)))
report
:)))
report