współ..

Kiedyś trafiłam do Holandii, ulice, kanały, muzea i wiadomo - Vermeer, ulubiony z reprodukcji w Przekroju i przez inny papier. A tu na ścianie , "na żywo". Radość była ogromna, dusiła za gardło, nie mogłam jej zachować tylko dla siebie. Chwyciłam za rękę kolegę, prowadziłam go zaskoczonego przez sale, zatrzymując się przed obrazami i dzieląc z nim euforię. I to było najwspanialsze, radość współdzielona namnaża się gwałtownie. Jak ja go kochałam, nie tylko za współspojrzenie, ale za ciepło ręki, za słowa, nawet zdawkowe, ale bezpośrednio do mnie, tak dla mnie odczuwalne. A przecież mógł zabrać rękę, powiedzieć "jestem z tobą, patrzę stamtąd, przecież widzę i twoją radość". Tylko że znikłoby całe uczucie, cały efekt wzmocnienia. Vermeera widziałam jeszcze i później, ale chwile bieżaco współdzielonej radości wciąż są dla mnie bezcenne..

Weronika
4 may 2021 at 11:14

Vermeera wodziłaś na pokuszenie?

report

jeśli tylko
4 may 2021 at 11:45

Vermeery pijam tylko błękitne tym bardziej..

report

Weronika
4 may 2021 at 13:48

Literówka, od roku 1575 pisze się bols.

report

jeśli tylko
4 may 2021 at 15:17

Jestem nieco młodsza, ale mówili, że to dla tych co lubią bujać łódkę..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register