Godziny poranne ubezpieczalni wrą od
przemykających z dokumentami pracowników,
mniej trochę od oczekujących petentów, którzy
po zapoznaniu się z automatem numerkowym
spokojnie siedzą i czekają na wywołanie.
Widoczny porządek po obydwóch stronach barykady
napawa nadzieją na pozytywne załatwienie.
W jednym z pomieszczeń można odebrać zwrot
kosztów za przejazd, ale tu akurat nikogo nie ma
i za Chiny nie dowiesz się człecze, kiedy raczą sypnąć kasą.
Wielu rezygnuje; Machają ręką i wydobywając dziwne
dźwięki z jamy ustnej, oddalają się w kierunku nieznanym.
Takie życie petenta w tym pięknym kraju...
report
Ale można w ciepłym posiedzieć i z bliźnim wymienić doświadczenia:)
report
Tu masz rację chociaż nigdy nie przepadałam za gadatliwymi staruszkami :)
report
Z drugiej strony... jesteś urzędnikiem, których jest w tym biurze zbyt mało, musisz każdego dnia obsłużyć kwadrylion petentów, a gdy wyjdziesz na przerwę/ kawę... wszyscy zarzucają, iż ,,te urzędasy nic, tylko kawę piją". To nie tak. Potrzebne są raczej zmiany systemowe, ograniczenie papierkologii, ograniczenie ilości koniecznych wniosko- formularzy, niż czepianie się do osób wykonujących ,,czarną robotę" w urzędach. Co innego rozpasanie na wyższym szczeblu, rozpasanie i nieróbstwo w rządzie... ukrócić i to od tej chwili!
report
A cóż to za urzędnik, który urzędowanie zaczyna bez wypicia kawy. No, nie mieści się w normie. To jak będziemy skracać?
report
mniej tych głupich świstków, gdzie trzeba ciągle to samo wpisywać!
report