|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (583) Prose (6) Diary (21) Photography (96) Graphics (21) Books (1)
About me Friends (8) | |
niepodobni do nikogo w lustrze zamknięci
na ulicy jak z opłatkiem na językach
po piąte nie zabijaj po pół litra
wynoś się z domu
w szczegółach tkwi pieniądz
planuję wybudować igloo z liści i siku
marzenia w papierku po wedlowskiej czekoladzie
uronię siebie dla zabicia wiosny
później będziesz mogła mnie szukać w ogłoszeniach matrymonialnych
w szczegółach budzą się niedomówienia
nie ma już w nas nas
jesteśmy my w nich
Kluczem (z) marzenia? Ja nic nie mam przeciw dopełniaczówkom, są jak i cała reszta świata. Czyli, albo są z sensem, kiedy są z sensem, albo są z dala od sensu, kiedy są z dala od niego. A tu misie wydaje, że akurat dopełniacz służy niczemu ważnemu dla tekstu. Mogę się, naturalnie, mylić. Natomiast poza tym, fajne, również w głośnym czytaniu (co w najnowszej poezji zdarza się rzadziej, niżbyśmy może byli skłonni myśleć). P.s. *igloo?
report
zmodyfikowałem nieco. dzięki
report
:)
report
Opłatek przykleja się do podniebienia, gorzała i pieniądze są dla żywych, po "półlitrze" jestem w świecie równoległym i odtruwam się z zapamiętanej nienawiści snem o spadaniu do studni z czystą wodą. :)
report
:)
report
najbardziej: po piate nie zabijaj po pół litra wynoś się z domu
report