11 august 2014

poetry

rafa grabiec
rafa grabiec

buenos

niepodobni do nikogo w lustrze zamknięci
na ulicy jak z opłatkiem na językach
po piąte nie zabijaj po pół litra
wynoś się z domu

w szczegółach tkwi pieniądz

planuję wybudować igloo z liści i siku
marzenia w papierku po wedlowskiej czekoladzie
uronię siebie dla zabicia wiosny
później będziesz mogła mnie szukać w ogłoszeniach matrymonialnych

w szczegółach budzą się niedomówienia

nie ma już w nas nas
jesteśmy my w nich

issa
11 august 2014 at 22:14

Kluczem (z) marzenia? Ja nic nie mam przeciw dopełniaczówkom, są jak i cała reszta świata. Czyli, albo są z sensem, kiedy są z sensem, albo są z dala od sensu, kiedy są z dala od niego. A tu misie wydaje, że akurat dopełniacz służy niczemu ważnemu dla tekstu. Mogę się, naturalnie, mylić. Natomiast poza tym, fajne, również w głośnym czytaniu (co w najnowszej poezji zdarza się rzadziej, niżbyśmy może byli skłonni myśleć). P.s. *igloo?

report

rafa grabiec
12 august 2014 at 07:43

zmodyfikowałem nieco. dzięki

report

issa
12 august 2014 at 18:53

:)

report

Krzysztof Konrad Kurc
11 august 2014 at 22:24

Opłatek przykleja się do podniebienia, gorzała i pieniądze są dla żywych, po "półlitrze" jestem w świecie równoległym i odtruwam się z zapamiętanej nienawiści snem o spadaniu do studni z czystą wodą. :)

report

rafa grabiec
12 august 2014 at 07:44

:)

report

Michał Wodecki
26 august 2014 at 08:39

najbardziej: po piate nie zabijaj po pół litra wynoś się z domu

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register