Zmiana sposobu prezentacji
rutyna nałogu
doprowadza do tego
że nie mam ochoty
na pospolite ruchanie
jakieś pojebanej
rozruchane wymiary
wielkomiejskich komentarzy
są jeszcze lepsze
dla niedojobanych
czy jak wyrażę niezadowolenie
wyrosną mi paznokcie
i zerżnę dupy
nie myte
dwa lata
zajadam się karpikiem
zepsutym od głowy
i tak
(...)
--- full text ---
tak naprawdę
to wcale nie mam ochoty
nie na pierdolenie
na kurestwo
ulice sa szare
jak jesionki szarych
z generałów została pizza
na jakimś wykopanym
panzerfauscie
pieprzysz o miłości
ewka
to ja
złodziej
pijak
ten co cię nie chciał
ździro
w miemaniu otulonych róż
agrowłókninną
pozostaję sylwkiem
morze kory
trochę dziadeka
zakład krawiecki
mundury dla straży
i dla whermachtu
pierwsza knajpa
żołnierze wyklęci
samobójstwo sasiada
starego akowca
i ja mały
balastuję na parapecie
stara cyganka
zaklina na matkę
(...)
--- full text ---
wszystkie moje kurwy
były piękne i cycate
na kacu
klęknełem do modlitwy
daj mi jedną boże
cnotliwą
nie poetkę
chuj
ziściło się
na drzewach topoli
szumiały gniazda
ona też była czarna
nie mylić z blondynką
więła za rekę
a świat
był jak czerwony mazak
w pragnieniu akceptacji
stare kurwy czytają wiersze
czekają na chętnych
zerżnięte przez życie
piszą wiersze
o tym
co im kurwa się nie zdarzy
jak ktoś obcy wycałuje im uda
a one zliżą jego męskość
ja zakrzrzyczę
wypierdalać
wy stare kurwy
życie
to nie pierwiosnek
pokrzywdzone
brzeście rabarbaru
jak Boga kocham
zaraz wychodzę na balangę
cały dom mysli że idę do pracy
napewno jakieś kurwy
zatrzymają na dłużej
stanę do walki
rozbiję nosy
stracę ząb
z resztą chuj
w więzieniu nikt się nie pyta
czy jesteś artystą czy początkującym
poeta
jak dumnie to brzmi
ciągłe lizanie dupy
uczepienie magnackich klamek
z jakąś kurwą krytykiem
wypite dwie flachy
(...)
--- full text ---
byłaś gruba
pisana z tłustej litery
ja jeszcze abstynent
w cieniutkim płaszczyku
nie wiedziałem
co to znaczy
wędka i ryba
buty bez pięt
sucha bułka
pokoik na poddaszu
z kolejną dupą
zaliczenia
przewlekła grypa
coraz więcej kolegów
kac gigant
na łeb na szyję
(...)
--- full text ---
mam zatwardzenie
pomaga von goethe
czuję jak puchnie głowa
marzę o kuflu piwa
życie jest do dupy
moja przyszłość to melon
porzucony przez karawanę
oddycham spijając pozostałości
zaszczyty z pucharu gordona bennetta
to tylko trzy tysiące stosunków
dwanaście lat życia
w przestrzeni
nie byłem sobą
nie pisałem wierszy
cytując mistrzów
waliłem tylko kurwy
moje pierwsze teksty
triumfy bezgranicznej miłości
mokły na ulicach
puste kieszenie
zelówki szczęścia
w oberwanych chmurach
ciepłe podszepty anioła
wypierdol mnie w niebiosa
