8 september 2012

diary

ALEKSANDRA
ALEKSANDRA

nienawidzę mleka

mleka nienawidzę do dziś mam odruch wymiotny od samego zapachu
nawet kiedy najadłam się mrówek nie wypiłam dostałam gorączki
panicznie bałam się zupy mlecznej przez co nigdy nie pojechałam na kolonię
miałam fryzurę na pazia i okulary lewe szkło zaklejone historyjką z gumy donald
kopałyśmy dołki na sekrety szkiełko a pod nim kwiatki liście koraliki
jak cudnie było mieć taki sekret i marzenia gdzieś w pewex-ie
chodziłam tam by popatrzeć nawdychać się zapachy były niesamowite i niedostępne
tytoń zmieszany z czekoladą miśkami haribo mydłem fa perfumami i pudrem yardley'a
no i ona moja ukochana barbie której nigdy nie dostałam
pamiętam zabawy z chłopakami graliśmy w noża strzelaliśmy z procy
dziewczyn było mało i były głupie wolałam włazić na drzewa i kraść gruszki
na komunię dostałam zegarek i rower z zepsutą zębatką długo nie pojeździłam
jednak cieszyły mnie sandałki z angli białe ze złotymi paskami na prawdziwym korku
ukradli je w szkole z szatni tak jak i kozaczki w których spałam takie były ładne
niezapomniane i wspaniałe czasy gdy pasta do zębów smakowała jak cukierki
granulowane kakao oranżada w proszku wyjadana palcem z torebki
kiedy czekało się na święta prawdziwą szynkę i pomarańcze
albo wypady nad morze kanapki z serem jajka na twardo i pomidory
tęsknię za dzieciństwem choć może nie do końca było ono szczęśliwe
jednak w głębi mnie na zawsze pozostanie mała brzydka dziewczynka
która rozmawia z księżycem zbiera kamienie nadal marzy i tak strasznie nienawidzi mleka
 
 

pizzaboy
8 september 2012 at 14:59

Dzięki Olu. Bardzo na Tak pomijam pewex i mleko które uwielbiam do tej pory; reszta znajomo bardzo brzmi.:)

report

ALEKSANDRA
8 september 2012 at 15:06

to ja dziękuję za inspirację i powrót do wspomnień:)

report

pizzaboy
8 september 2012 at 15:12

Ta podróż wymaga niewielkiego nakładu. Zamykasz oczy i wdychasz aromat skoszonego świeżo siana, oszałamiającej woni kwitnącego bzu zaraz za starym, sfatygowanym drewnianym oknem.

report

ALEKSANDRA
8 september 2012 at 15:30

Zamykam i często podróżuję, teraz to mnie zabrałeś na moją wieś:) może i o niej kiedyś napiszę:) Pozdrawiam serdecznie:)

report

alt art
8 september 2012 at 17:14

w barbie się nie kochałem..

report

KA
8 september 2012 at 20:12

Oleńko dzięki. powspominałam :)))

report

xyz
8 september 2012 at 20:59

bardzo sensorycznie, ile tu zapachów, smaków ...ciekawy strumień narracji, pozdrawiam Olu :)

report

Sede Vacante
25 november 2012 at 23:40

"kopałyśmy dołki na sekrety" - kocham cię :PP Miałem i swoje dołki, gdzieś w jakimś dzikim sadzie agrestowym. Wkładałem tak płatki kwiatów i kapsle z butelek po piwie. Nie wiem jak mogłem u siebie w wierszu to pominąć, ale kto wie...to warte osobnego wiersza :) Mleko...piłem w szkole, z metalowego kubka. Ohydaaaaa, ble. Noże - tylko harcerskie finki :) A propo proc - u nas słynne były "bolcówki" - z szprych rowerowych, otoczonych kolorowymi kabelkami. Bolce z drutów wyciągniętych z kabli i gumka recepturka :)) Pasta, rower na komunię, zegarek, wszystko się zgadza. Oranżada w proszku brudziła palce i mama bardzo sie gniewała. Nie dało się ukryć przed nią winy wyjadania oranżady przeznaczonej na napój :))) Ogromne dzięki!!!!

report

Monika Joanna
25 november 2012 at 23:44

tja, ale Ty potrafisz :) no i się przypomniała głupia piosenka: sialala, sialala, mydełeczko fa!" :D

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register