8 february 2012

poetry

somebody man
somebody man

nadzieja

wczorajszy nowotwór 
dziś mi się zezłościł
i szarpie
a ja skrobię ścianę  paznokciem
by dać upust
kłębowisku odczuć 
pomału zdycham

Szel
8 february 2012 at 17:28

niezle naskrobales _milego:)

report

budleja
8 february 2012 at 19:39

nie pisz proszę takich rzeczy, możesz kogoś bardzo zranić, to nie jest zabawne:))

report

somebody man
9 february 2012 at 08:22

ten tekst nie powstał dla jaj i jest w nim nadzieja popatrz- nie o ból tutaj chodzi ale o to że zdycham pomału więc jest jeszcze szansa-pomyśl

report

An-Ka Photosite
9 february 2012 at 08:48

To chyba dla Twoich jaj jest zabawne :))

report

somebody man
9 february 2012 at 15:32

nie bardzo rozumiem ten komentarz przecież napisałem że nie dla jaj zresztą interpretację macie jak na dłoni

report

Konrad Redus
9 february 2012 at 15:41

też nie rozumiem tych komentarzy o jajach :/, każdy ma swój styl umierania, ale widać ludziom potrzeba patosu, wzniosłości... w raku płuc nie ma nic wzniosłego, a branie na litość? teraz się ciśnie "no bez jaj", to tak jakby po lekturze "elegii o chłopcu polskim" powiedzieć - pieprzy o wojnie, a u nas spokojnie

report

Konrad Redus
9 february 2012 at 17:14

skoro to co mówię jest durne, to znaczy, że i ja jestem durny, a teraz jeszcze głupi - chyba czas oddać świadectwo ukończenia przedszkola

report

Miladora
9 february 2012 at 17:31

A ja to biorę, Man. :) I rozumiem to "zdychanie" na końcu. To bunt, którego nie ma w "umieraniu". I jednocześnie protest przeciwko samotności w śmierci, bo ze "zdychaniem jak pies" się kojarzy, w czym jest więcej goryczy niż w odchodzeniu. Dobrego :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register