13 september 2011

poetry

Alutka P
Alutka P

zabawnie

na początku odwiedził mnie tajfun
(liznęłam też coś o orkanie)
później jak u starego alfreda
chociaż ptaki dziwnie przyjazne
napięcie rosło
w lędźwiach jakaś słabość
po czasie
wszystkie sprzęty zdały egzamin
zielone pończochy zdejmują się same
(już nie będę miała źle w głowie - tylko gorzej)
nogi wyczyniają brewerie
od wczoraj używam przedmiotów
nie przejmuję się przeznaczeniem

przez lufcik macham stopą
na powitanie
pożegnanie nastąpi
po kilku aktach
sztuki granej niezmiennie
w tramwajach tłok
jest ramię w ramię
w nogę noga
przyczyna i skutek - do poznania
od wczoraj nie mogę dojść
zdawało się już tak blisko
widać
trykające koziołki

hossa
13 september 2011 at 09:14

z dystansem:) podoba misie:)

report

Ania Ostrowska
13 september 2011 at 10:13

świetne smaczki :) bardzo fajne

report

Wieśniak M
13 september 2011 at 14:52

Ale jazda:)))))

report

dodatek111
13 september 2011 at 17:09

śmieszy, tumani, przestrasza...;)

report

An - Anna Awsiukiewicz
13 september 2011 at 17:14

Na wesoło te koziołki:)

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
13 september 2011 at 18:13

:))) jesteś niemożliwa. tylko się nie zmieniaj :)

report

Alutka P
13 september 2011 at 19:23

sie narobiło;) dziękuję bardzo wszystkim - Kaś masz rację (a ja darmową kolację:)

report

Jarosław Jabrzemski
13 september 2011 at 19:29

:)

report

Miladora
13 september 2011 at 21:40

No, niezła gra znaczeń. ;))) Zrób coś tylko z "jak/jakaś" - może "dziwna słabość", żeby nie wpadało na siebie? Oryginałka z Ciebie, Alutka, ale podobają mi się takie ujęcia tematu. Buziak. :)

report

Alutka P
14 september 2011 at 07:09

śmiej się Jarku śmiej - tylko nie pękaj ;)

report

Alutka P
14 september 2011 at 07:11

Milaczku - jakaś taka dziwna słabość po napięciu ;) Macham do Cię - przez lufcik ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register