5 august 2012

Ten dzień

Leicestershire, luty 1554 r.

Pani matka idzie przodem, zamiatając spódnicami swojej ciężkiej sukni świeżo umytą podłogę. Za nią niezdarnie postępuje służka Amy, niosąc na popitkę cienkie piwo - ważone specjalnie według zaleceń papy.

Stoję niecierpliwie przed wejściem do komnaty gościnnej, gdzie zapadają najważniejsze w moim życiu decyzje. Czekam na sygnał, nerwowo gniotąc sprowadzone z Calais wstążki zdobiące bielutką krynolinową suknię.

Mam zaledwie trzynaście lat, a to już moje drugie zaręczyny. Wolałabym raczej zostać panną i zanosić modlitwy do Pana Naszego, albo być jak Dziewica Orleańska, o której nie wolno mi wspominać w obecności pani matki, gdyż to jej przodek, książę Berdorfu wydał nakaz spalenia Joanny d' Arc.

Za trzy dni będę mężatką, choć Greyowie wciąż nie powetowali straty mojej ręki, którą przed dwu laty rodziciele obiecali wątłemu, protestanckiemu dziedzicowi z majątku Bradgate.

Ale jak mówi papa, Anglia na powrót wróciła na łono starego kościoła i trzeba nam być teraz przykładnymi katolikami. Dlatego mam poślubić starszego o cztery lata hrabiego z Norfolku.

Krzątam się jak ciekawskie dziecko, zaglądając przez dziurkę od klucza do Sali w której przyszły małżonek i jego mać przyjmowani są przez moich rodziców.

Piastunka daje mi kuksańca w bok.

-Obyś w noc poślubną nie była taka niecierpliwa Lady Elżbieto -­ I zaśmiewa się z niezrozumiałych dla mnie przyczyn.

Po chwili słyszę tubalny głos papy, nakazujący otworzyć wielkie, dwuskrzydłowe drzwi, prowadzące do najpiękniejszej z naszych komnat, zdobionej drogimi tapiseriami.

Odskakuję w tył, potulnie składając ręce na łonie.
Zgodnie z instrukcjami piastuni pozuję na wzór niewinności i ujmującego obejścia, zakrywając firaną długich rzęs błękit swoich oczu.

Kobieta popycha mnie ku wielkiej sali, a ja mam nadzieje, że młody hrabia okaże się przystojnym i godnym mnie mężczyzną.
Przestępuje próg, a on zjawia się przy mnie przemierzając w trzech susach pomieszczenie.

- Elżbieto Rivers – rzecze, całując mnie w policzek, a ja płonie się niezręcznie . – Niezmiernie się cieszę, że nasze rody połączą wreszcie swe majątki.

Spoglądam bystro w jego pewną siebie, przystojną twarz, na której nie rysuje się nawet cienień namiętności. Podczas gdy on ciągnie swą przemowę.

-Po ślubie niezwłocznie wyruszymy do Whitehall, na służbę jej królewskiej wysokości Mari I, tuszę, iż przed kolejną zimą obdarzysz mnie synem i dziedzicem, który z czasem odziedziczy jedną trzecią Norfolku, a po śmierci mojego bezdzietnego brata kilkadziesiąt tysięcy hektarów w Sussex, stając się jednym z najbardziej zamożnych i wpływowych ludzi w Anglii. – Kończy tyradę, niwecząc moje romantyczne nadzieje.

Drżę ze strachu na myśl o swojej przyszłości. Nie zerkam jednak w stronę pani matki, choć czuję na sobie jej palące spojrzenie. Zamiast tego, prostuje się na całą swoją wysokość i odpowiadam:

-W istocie mój panie.


number of comments: 20 | rating: 8 |  more 

ezo**,  

ha. trudno jest pisać takim językiem, a Ty sobie świetnie radzisz :)

report |

sisey,  

śmiem wątpić. od niezręczności i lapsusów rojno.

report |

Lady Ann,  

Dzięki ezo, to chyba mój klimat :) sisey - pewnie masz trochę racji, bo widzisz moja wyobraźnia podsuwa mi każdego dnia ciekawe pomysły, gorzej jest z warsztatem. Ale wiesz co mówią? - Trening czyni mistrza ;))

report |

ezo**,  

wskaż niezręczności i lapsusy. będzie łatwiej. ja w każdym razie się nie znam. na prozie w ogóle. pozdrowienia

report |

sisey,  

Łącznie majątków? Proces był raczej odwrotny. Stąd intercyzy, wiana etc. Lecimy: "spódnicami swojej ciężkiej" - zbędny zaimek. Papa - czy my jesteśmy we Włoszech? Krynoliny w 1554 roku? O 300 lat za wcześnie. Książę Bedford, jak sądzę. "Krzątam się jak ciekawskie dziecko" - takie oceny należą do czytelnika, nie narratora. Świeżo umyta podłoga w średniowiecznej posiadłości (zamku?). Renesans dopiero się pojawi. A na razie wysypuje się posadzki piaskiem i ziołami okadza. Proszę poszukać jak się nazywała "komnata gościnna" - to jest kwestia wiarygodności postaci. "Mam zaledwie trzynaście lat" - nie wierzę, może wiosen? Sporo słownictwa można odnaleźć u Szekspira. Piastunka u "starej dxxx"? 13 lat, to wówczas poważny wiek. Krwawisz, może dać potomka. A tu jeszcze ponowne zamęście. "Zgodnie z instrukcjami piastuni pozuję na wzór niewinności i ujmującego obejścia, zakrywając firaną długich rzęs błękit swoich oczu." - znów niewiarygodne. To nie jest język epoki. Firanki rzęs dopiero nadejdą. Cóż ta kobieta czytała? Na marginesie, polecam Romka i Julkę i przypominam, że ona ma właśnie 13 lat. " całując mnie w policzek" - co to za prostak z tytułem? "Spoglądam bystro w jego pewną siebie, przystojną twarz, na której nie rysuje się nawet cienień namiętności" - ten supernarrator jest okropny. "Po ślubie niezwłocznie wyruszymy do Whitehall, na służbę jej królewskiej wysokości Mari I" - niewiarygodne. Tak rozmawiać można z cudzoziemcem. Elżbieta musiała wiedzieć, kto rządzi i gdzie. I nie na służbę u "HM" a na dwór. Wiadomym jest, czemu to służyło. "kilkadziesiąt tysięcy hektarów" - sprawdź proszę jakich to miar się używało i liczebników, bo teraz już śmieję się w głos. Starczy chyba? Kłaniam i znikam.

report |

Lady Ann,  

sisey, dziękuję ci za uwagę jaką obdarzyłeś mój skromny tekścik :) a w szczególności za pouczający wywód :)) z przykrością muszę stwierdzić, że nie jest to praca naukowa, a beletrystyka - wyluzuj :*

report |

sisey,  

LA, poczytaj więc Kraszewskiego, dla przykładu. W charakter tekstu nie wątpię, tu jednak są błędy w stylu zegarki i Bitwa po Grunwaldem. Sprawa warsztatu, jak widać wymaga to pewnych przygotowań. Szanuj czytelnika, nie puszczaj rycerstwa w adidasach, chyba że to komedia. Chyba nie istniej literatura, do której można siąść i z marszu bez dodatkowych źródeł, fiszek, dokumentów. Można się potknąć na byle czym. Np. kolorze nowojorskich taksówek, czy fasonie pantofli Blahnika. Chciałem pomóc, tyle. Nie mów że to błąd.

report |

Lady Ann,  

Nie twierdzę, że to błąd i jak już wcześniej napisałam dziękuje za zaangażowawszy. Nie jestem nieomylna, jako literatka jestem na etapie raczkowania, zdaje sobie z tego sprawę że popełniam błędy i ciesze się ze słowa krytyki, ale ta była dość wymowna :( Muszę się trochę bronić - przyznaję, że krynoliny były wpadką hehe, ale większą część słownictwa, którą mi wypomniałeś znalazłam w opracowaniach historycznych na temat epoki.

report |

sisey,  

Powiedzmy, że mam nadzieję na kolejny tekst, znacznie już lepszy. I przemyśl narrację.

report |

deRuda,  

w istocie przednia opowieść :)))

report |

RENATA,  

lubię takie pisanie

report |

Lady Ann,  

Dzięki, za odwiedzenie mojego świata :)

report |

copelza,  

cześć, córko pszczelarza :) ja z prozy to teraz tylko sensacje, więc nie dla mnie:) za ambitne:)

report |

Lady Ann,  

copelza ja tylko bajki piszę :)

report |

ApisTaur,  

LA, mi się wydaje że Dziewica Orleańska pisze się z dużej litery

report |

Lady Ann,  

Dzięki Apis Taur, jakoś mi to umknęło ;p

report |

ApisTaur,  

proszę, zawsze do usług :)

report |

zuzanna809,  

przeczytałam z zainteresowaniem, Lady Ann ! Przeniosłaś mnie w tamte czasy, kiedy to rody majątki żeniły...:))

report |

Lady Ann,  

Cieszę się, że udało mi się stworzyć klimat :) Pozdrawiam zuzanno809

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1