bezdomny na gigancie gdzieś w kosmosie obok nas
noc czy dzień w ulicznym jestem zgiełku
pod niebem neonów rozczepioną przędę jaźnią
przeganiany klaksonami w głośnym krzyku aut
pokazuje środkowy palec na przejściu
a z bramy ścieli się muzyka
pijany grajek zgięty w pół
z chodnikowych petów
wskrzesza nuty
zaprawiam z nim kolejne wina
z kapelusza pieniędzy nędznych drzazg
składamy w toasty modlitwę do nieba
dziękując za dary z krzyża dnia
a saksofon czaruje nam dziwki do snu
co wylazły skulone zimnem zza rogu
jeszcze pudrem strzepują swe twarze
i pomadki czerwienią odcisną piętno
na szklanych szyjach
gwintowanych marzeń
jeszcze wina ze cztery i Hajda
zabawmy się w miłość
jutro znowu bladym świtem
znikniemy w oczach ludzi
by wieczorem nową
odnaleźć nadzieję
na dnie butelki
utopić życie
lub czekać
na śmierć
bez nikogo
z kapelusza pieniędzy nędznych drzazg ? dosc karkolomne zestawienie Jarku...czy napewno konieczne_ milego:)
report
...piękne...jakie to tam pieniądze...drzazgi:)
report
zarabiales na ulicy graniem na saksofonie? drzazgi ale na niejedno na wino starczyly:P
report
...na grzebieniu...grałem:)
report
hehe na grzebieniu moglabym sprobowac zagrac? ale czy mi wyjdzie:)czy rzeczywiscie tak sie tulales po ulicach?
report
jestem tułaczem...San Diego...San Francisco:)
report
wszedzie dobrze gdzie nas nie ma, ale chyba lzej tam jednak jesli tyle ludzi nie chce wracac:(
report
Z tego byłby świetny blues, Jaro. :))) Nie przerobiłbyś przypadkiem? Zwłaszcza, że rymy sobie wplatasz tu i tam. ;) A teraz robótka - "pod niebem neonów rozczepioną przędę jaźnią" - co przędziesz tą jaźnią? Spójne i logiczne jest "rozczepioną przędę jaźń".// - "pokazuje" - pokazuję// - "pudrem strzepują (swe) twarze" - "swe" do kosza// - "cztery i Hajda" - nie ma uzasadnienia do wielkiej litery, hajda// Ale całkiem ładnie zjechałeś w dół do pointy. :) Dobranoc :)
report