29 november 2011

poetry

Jarosław Baprawski
Jarosław Baprawski

DJ

przychodzimy nad ranem
kran dalej kapie
to samo łóżko
z nową twarzą 
wygląda bosko

mechanicznie zmieniam płyty
otwieram  butelkę
kolorując złudzenia

pukamy się do czwartej
w przerwach na siku
trochę dymu
lampka wina

wraz z naftą
gasną tematy
resztkę ciepła
wcieramy w ciała

do południa
wyczarujemy z fusów
niezgodność charakterów

nie patrząc w oczy
zamieciemy pod dywan
stertę rozczarowania

jak zwykle
nacisnę stop

trzask w głośnikach
zagłuszy kroki za drzwiami

sąsiadka krzyknie przez ścianę

kurwiarz i pijak

wysmaruję jej klamkę gównem
rozkocham

po ślubie
wyrzucę w pizdu
te płyty

naprawię kran
posadzę drzewo

Jacek Sojan
29 november 2011 at 21:42

prymitywizm na poziomie kaczana - zdumiewające, co robią warzywa na tej wystawie! J.S

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 november 2011 at 21:46

Mimo niecenzuralnych słów kupuję tę historię. Ciekawie opowiadasz o nie najciekawszym światku...:)))

report

oczy jak pustynia
29 november 2011 at 21:46

OKROPNE

report

Jarosław Baprawski
29 november 2011 at 21:48

...Sojan...wiesz że cie nie lubię...zawsze w buciorach,ładujesz się do salonu:)

report

Jacek Sojan
29 november 2011 at 21:51

a ty w śmierdzących majtach - smarkateria;

report

Jarosław Baprawski
29 november 2011 at 21:53

...porównanie...:) godne wieku:)...seplenisz

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register