24 november 2011
Między jednym i drugim pokoleniem
zmrok zaciaga leniwie
mgliste firany
słońca zachody
zawisły nad stodołą
w malinowej herbacie
domieszką spirytusu
rozcięczam czerwone krwinki
żylastych odłogów
skrzypi podłoga
pod ciężarem czasów
ze srebrnych włosów
resztką młodości
kurzy z czupryny
rozgrzebuję popioły
wypalonych kartoflisk
ojciec miał zawsze
sól w kieszeni
i koszulę pełną dymu
na pieczonych ziemniakach
parzymy usta
w siwych smugach
połyskują fanarki źrenic
droga do domu
owiana dymem
z końskiego grzbietu
słucham opowieści
o zsiadłym mleku
z glinianej dzieży
ojciec przeciera oczy
między jednym
a drugim ogniskiem
nie ma dymu
teraz rozumiem
skąd te łzy
tato
17 february 2026
wiesiek
17 february 2026
jeśli tylko
16 february 2026
wiesiek
16 february 2026
Jaga
14 february 2026
wiesiek
14 february 2026
Jaga
13 february 2026
wiesiek
12 february 2026
Jaga
11 february 2026
wiesiek
10 february 2026
Jaga