16 february 2012

poetry

Jarosław Baprawski
Jarosław Baprawski

Czwarta nad ranem

przychodzimy
jeszcze usta śpiewają
jeszcze nogi tanczą
coś pierdolimy

jakieś kanapki słanie łóżka
między kołdrą a prześcieradłem
stwierdzam że nie jestem napalony

wypijam szklankę wody
i tobie podaję papierosy
tylko daj mi spokój

wyrwałaś mi ręce na parkiecie
a klejnoty mam nadwyrężone w bójce
o twoją cnotę i lekkie obyczaje
zawierania znajomości

weź się odpierdol

Szel
16 february 2012 at 21:59

nie tu cie nie bede meczyc, bo klejnoty na dzisiejsza noc lepiej pasuja niz ...dalej jako damie mowic mi nie wypada!! tu tylko podaję* ogonek :)

report

Jarosław Baprawski
16 february 2012 at 22:09

...a widzisz:)))...ogonek...dostawię:)

report

Szel
16 february 2012 at 22:17

chociaz raz sie ze mna zgadzasz...teraz to juz sie moge odpykac:p

report

Jarosław Baprawski
16 february 2012 at 22:28

...noooo...coś....Ty...Szelku...pykaj;)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register