marzenia prawie nierealnie
wiarą przepchane w spełnienie
wymuszone pracy cierpieniem
nakarmione jesienią
kieszenie pełne jarzębiny
czerwienią soku
krwawiły
duszne roznegliżowane lato
oplotły ponownie mgły
snując opary tęsknot
wspominając
jak radośnie zliściła się śmiechem
jesień i ty
pisałam komentarz, ale wywaliło. trudno. dziękuję za podpięcie do mojego wiersza. ściskam upalnie z piekła warszawskiego. :)
report
atmosferę taką tam macie, że duszno. Może czas przewietrzyć stolyce. Zapraszamy na prowincję bez zaduchu i równie lyrycznie
report
nierealne* i będzie dobrze
report
dziękuję... już
report
Pozdrawiam Drwalu :)
report
Dziękuję za zaglądanie do starszych
report
Często zaglądam, choć może nie wiesz, "staruszku" ;)
report
jak tu ciepło :))
report