5 december 2014

poetry

Pietrek
Pietrek

zimowszystko

tego wieczora kupiliśmy
pierwsze w życiu półlitrówki jarzębiaku
w Piwnicznej gdzie śnieg parzył dłonie

w jądrze supernowej

niebo czarno czarne było jak wilgotny kleks
który nas ścigał aksamitnymi mackami

i nawigować musieliśmy w nieznane
na naszych jarzębiakowych płozach
wśród śniegów po gwiazdach
gwiazdkach gwiazdeczkach

pośród czarnej zamieci
pośród absolutnej bieli

samego skrzenia

dobra to była szkoła żeglowania
dla dwóch na rafach bukowych
iglastych mieliznach do ciepłego
Domu Wypoczynkowego Promyk

tej nocy gdy pierwszy raz wolni
na jarzębiakowych saniach

jej  oczy szare zielone i głodne
wpatrzone we mnie a człowiek


jak głupi

wciąż głupi
nawet nie pamięta jej imienia
na kolanach przed inną miłością

nadal opłakując

po męsku
uparci dorośle wytarzani
w rzygowinach osiemnastuletni

Wojtek i ja

hurrraaa!

alt art
5 december 2014 at 11:57

wszystko jest lekcją..

report

Miladora
5 december 2014 at 12:10

Niesamowite - w Piwnicznej brnęłam kiedyś po pas w śniegu na przełaj przez wzgórza do sklepu, bo wódki zabrakło. :) I ten "Promyk" jakby znajomy. Zapamiętałam taką samą czerń i biel. I kaca. :)))

report

Miladora
5 december 2014 at 12:12

Aha - podoba mi się tytuł. :)

report

supełek.z.mgnień
6 december 2014 at 10:45

Tak

report

Pietrek
6 december 2014 at 12:41

serdeczne dzięki wszystkim za odwiedziny :) Miladoro - no co za niebywała koincydencja, jestem rad :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register