30 october 2013

poetry

Pietrek
Pietrek

nie chcę do szpitala

w szpitalu wszyscy
chorują w choroby
 
kroplóweczki pigułeczki
szczajniczek na siczek
gadki galaretki
kolorowe gazetki
opatrunek takielunek
kleiki zastrzyki wstrząs
 
a nocą tylko
bicie serc

łup łup

łup łup

 
pięściami

Jaro
30 october 2013 at 08:09

na choroby to może:)

report

Pietrek
30 october 2013 at 08:11

"w" ;)))

report

Jaro
30 october 2013 at 08:13

jeśli tak to mogą tylko grać:) Miłego dnia:) Pietr:)

report

Pietrek
30 october 2013 at 08:30

o to to: grać w gry :) miłego Jaro :)

report

Wieśniak M
30 october 2013 at 08:28

jakbym własne słyszał łupanie. I ta całodzienność szlafroka ;)

report

Pietrek
30 october 2013 at 09:02

szlafrodzienność i szlafrodzielność, no i jeszcze całoszlafroczenie, zeszlafroczenie... :)

report

Jaro
31 october 2013 at 07:57

ja lubię swój szlafrok :) granatowy ze znaczkiem bardzo znanej hameryknskiey academy:) w sumie zdobyczny. Tam od razu zajumany. Nic z tych rzeczy. Dar narodu dla najlepszego sojusznika. Z tym, że ja szlafroczę w domu i mogę tylko pozdrowić kolegów, którzy szczęśliwe szlafroczą w szpitalach, bo mieli to szczęście ,że dostali szlafroki zamiast ładnie złożonych flag narodowych:) Pozdrawiam:)

report

Presumpcja
30 october 2013 at 09:50

Gadki galaretki...z czarnym poczuciem humoru, ale też mocno i nie chodzi o to "łup łup" Bardzo przekonywujący.

report

Pietrek
30 october 2013 at 11:29

Aśćko, Presumpcjo - miłomi, dzięki :)

report

deRuda
30 october 2013 at 11:40

nigdy tam nie chorowałam w choroby i nie chcę tam, bardzo bardzo, świetny wiersz

report

issa
1 november 2013 at 00:15

Zamajaczyła mi historia, nie pomnę już, gdzie spotkana, ale z pewnością realna, opowiedziana przez kogoś, jedna z tych, co to je noszę do powtarzania w sprzyjających jej okolicznościach.

report

issa
1 november 2013 at 00:19

Leżał ktoś w szpitalu. I odwiedził go bliski. Ktoś bardzo bliski. I tak jeden leżał, drugi siedział. Weszła pracownica, kobieta z mopem i uparła się, że musi akurat wtedy zmyć do czysta. I nie zgadzała się przyjąć do wiadomości, że może jest na to odpowiedniejsza pora: kazali posprzątać, to poszła sprzątać.

report

issa
1 november 2013 at 00:20

Było więc najważniejszą rzeczą na świecie, aby gość wyszedł i poczekał na korytarzu, aż się przetrze i aż wyschnie.

report

issa
1 november 2013 at 00:21

No to skoro było najważniejszą rzeczą na świecie, aby gość wyszedł i poczekał na korytarzu, to żadne prośby nie pomogły.

report

issa
1 november 2013 at 00:24

Czekał. Jak kazali. A jak wszedł, kiedy już się przetarło i się wyschło, to tam na łóżku leżał ktoś bardzo bliski. Tyle że akurat w czasie na mopa wyszedł dokądś bardzo daleko.

report

Pietrek
1 november 2013 at 07:02

Isso, a może było tak: ten co leżał czekał. Ile mógł. Żeby przyszedł i usiadł przy nim ktoś bliski. A jak już przyszedł i usiadł, jak przepłynęło między nimi to, co przepłynąć mogło i powinno, nieuniknioność poczuła się skrępowana. I potrzebowała chwili samotności, by się wypełnić.

report

issa
1 november 2013 at 07:08

Yhm. Rozumiem. To też możliwe = tak samo prawdopodobne. Np. Intymność śmierci. Najintensywniejsza z istniejących: a teraz proszę nas zostawić samych, mnie i Śmierć. Lub tysiąc i jeden innych motywów. Jasne - nie ma i nie może być jednej jakiejś zawszereguły dla umierania poszczególnych, pojedynczych, niezamiennych ludzi.

report

Jaro
1 november 2013 at 07:08

Issa I Pietrek :) Powiem brzydko K..mać. Może to i przesada,ale można się nad tym trochę zastanowić.

report

issa
1 november 2013 at 07:11

:) Jaro, ale czym jest tak konkretniej "tym" w tym ;d zdaniu? Nad czym się zastanowić?

report

issa
1 november 2013 at 07:14

czekaj, czekaj, Jaro

report

issa
1 november 2013 at 07:17

mam się zastanowić nad tym, że lekarz puentuje to K urwamaciem? (pytam bez złośliwości, znaczy, pokojowo, z jak najuważniejszym otwarciem na Ciebie)?

report

Jaro
1 november 2013 at 07:28

czasem dobre k... mać jest lepsze od pitolenia i jak widać z Twojej wypowiedzi poniżej już załapałaś - na co liczyłem i poczekałem :) bo pitolić można na różne tematy:)jest to rodzaj powierzchownej próżności, żeby było jasne - naszej próżności:) u mnie też pierwszy raz z drugiej strony grobu, a ojciec umarł w domu.

report

issa
1 november 2013 at 07:32

Chociaż, jakkolwiek jest, staje się, nie staje, to jednak wydaje się, że w jakiś przedziwny, dotkliwy sposób ta Kobieta z Mopem w planach symbolicznych - może chyba przypominać wiele postaci współczesnej śmierci. Którą Ariès nazwał śmiercią zdziczałą. Kobieta z Mopem. Zamiast szkieletu z kosą. I pozostałych przodków Śmierci, zachowanych w wizerunkach kultury.

report

issa
1 november 2013 at 07:34

"czasem dobre k... mać jest lepsze od pitolenia". :) Podzielam tę Twoją wiarę, Jaro :d

report

issa
1 november 2013 at 07:35

"u mnie też pierwszy raz z drugiej strony grobu, a ojciec umarł w domu". Yhm. Zatem serdeczne pozdrowienie Agnieszki dla Ciebie, i dla Ojca, Jaro :)

report

Jaro
1 november 2013 at 07:17

heh:) z resztą, poczekam:)

report

issa
1 november 2013 at 07:18

(Jest możliwe, Pietrek, że tak, jak mówisz, było z moją matką. Umarła pół roku temu, to jest jej pierwszy raz - Pierwszego Listopada z drugiej strony grobu

report

issa
1 november 2013 at 07:20

Wybrała śmierć w domu. Własnym. Przychodziłam do niej na długie godziny - mieszkałyśmy, hm, mieszkamy do dziś?, w osobnych domach, ale bardzo blisko.

report

issa
1 november 2013 at 07:22

Zapytała mnie wcześniej, czy się zgadzam, żeby to było w domu, nie w szpitalu. Bo nie chciała też niczego wymuszać. Zgodziłam się, ponieważ śmierć z wyboru w domu uważam za bliską temu, w co sama wierzę. Rzecz jasna, lub niejasna, to nie znaczy, że chcę narzucać taką wiarę komuś innemu, kto jej sobie nie życzy.

report

issa
1 november 2013 at 07:26

Trochę to trwało, dniami i nocami to umieranie. Ale, rzeczywiście, z moją matką ten trochę koniec, trochę nie - zbliżałby się do tego, co mówisz, Pietrek: usnęłam w nocy, leżąc przy niej, dosłownie może na godzinę?, może krócej? dłużej raczej nie. I matka wtedy właśnie poszła sobie dalej)

report

deRuda
1 november 2013 at 10:59

bo rodzice to jakoś tak dziwnie umierają, całą noc nie spałam ślecząc przy telefonie, na zmianę dzwoniąc i odbierając go, bo tata miał operację wielogodzinną... i wreszcie po trzeciej w nocy jakoś tak się uspokoiłam i zasnęłam... i on wtedy umarł... to dziwne, rozmawia się potem z innymi i dowiadujesz się, że brat też wtedy usnął... i pojawia się jakaś nić magiczna, której człowiek się chwyta i nie chce puścić

report

issa
1 november 2013 at 11:24

:) jak Tezeusz

report

deRuda
1 november 2013 at 11:38

tak :) to bardzo możliwe, nasza nić Ariadny

report

issa
1 november 2013 at 19:52

:)

report

ApisTaur
1 november 2013 at 07:22

szpital ogłupić potrafi / bo jedynakiem będąc / nagle zapragniesz mieć siostrę//;)

report

Teresa Tomys
1 november 2013 at 07:29

A NOCĄ PERSONEL... ŚPI.

report

Jaro
1 november 2013 at 07:29

i to już nie jest pitolenie, tylko życie.

report

kim167
1 november 2013 at 07:30

podoba mi się Twoje podejście do szpitala :)

report

Pietrek
1 november 2013 at 07:31

Rzecz jasna.

report

Pietrek
1 november 2013 at 07:42

Kobieta z Mopem - tak, ten wymiar Twojej opowieści, archetypiczny trochę, jest widoczny w pierwszym planie. Chciałem inne perspektywy akomodować.

report

issa
1 november 2013 at 07:45

Rozumiem, Piotr :)

report

issa
1 november 2013 at 07:45

I, zanim stąd pójdę, zostawię cząstkę z wiersza, który w różnych granicznych miejscach dość często mi się przypominał, szeptał gdzieś w tle, jak sprzymierzeniec, nie wróg - wg mnie może mieć dar przytomnej i dyskretnej współobecności przy granicach niektórych światów:

report

issa
1 november 2013 at 07:47

"Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy, / Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi; / Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy".

report

issa
1 november 2013 at 07:48

:) całość można znaleźć np. tu: http://poema.pl/publikacja/10658-nie-wchodz-lagodnie-do-tej-dobrej-nocy

report

Jaro
1 november 2013 at 07:50

Pięknie Issa:)Pięknie Piotr:)

report

Pietrek
1 november 2013 at 07:50

zaraz idę poczytać, później wiadomo. Isso, Jaro - Do :)

report

Pietrek
1 november 2013 at 07:51

uuu, Dylan, i w dodatku Thomas :)

report

issa
1 november 2013 at 07:52

Do, Pietrek, Jaro :)

report

issa
1 november 2013 at 07:54

(znaczy, rzecz jasna lub niejasna, jak kto woli, do innego dobrego później :)

report

Pietrek
1 november 2013 at 07:56

d.i.d.p. :)

report

issa
1 november 2013 at 11:26

:)

report

Jaro
1 november 2013 at 07:57

do miłego znaczy się:)

report

issa
1 november 2013 at 11:26

:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register