delikatnym dotykiem dłoni
rzeźbiła moje drugie ja
finezyjnym ruchem z góry na dół
przenosiła tożsamość w zaklęte rewiry samodestrukcji
burzyła świat marzeń
fantazji
niezaspokojonych chuci
gdy wilgotne opuszki palców
celebrowały samozagładę
ostrymi szponami raniła ciało
zabijała powoli
książkowo
Najpierw było lirycznie a później raczej wnioskuję dramatycznie. Toż to chyba była modliszka, dobrze, że Pan nie stracił głowę:)))
report
perfekcjonistka, rzekłabym. z profesjonalistką do kupy - podparta teorią. bingo! :)))))))
report