ostatnio dni tak jakby krótsze
przegrywam ciszę w zapomnienie
w chmurną nostalgię wieszam smutek
jak pierwszym wierszom przed pogrzebem
próbuję siłę w sobie znaleźć
nieswoją dźwigam na ramieniu
tak jak wodospad drążę skałę
kiedy czas kruszy ją w milczeniu
sen też mi przeszedł w środku nocy
jak myśl samotnie obok łóżka
i choć depresji nikt nie prosił
z ciszą buszuje na poduszkach