lubię kiedy noc wita się z ciemnością
jeszcze wieczorem myśli biegną do ciebie
układając sny na poduszkach
opowiesz mi wszystkie rano
zanim na ustach odnajdę smak twoich
zapisałem nasz pocałunek do słodko-kwaśnych
łatwiej będzie o widoki na przyszłość mimo krótkiej kołdry
przyzwyczajam się do twoich ciepłych piersi
w milczeniu dzielimy się szczęściem
gdybym wiedział że niebo zakwitnie
wpisałbym do wiersza twój uśmiech
nikt nie wołał
a tak trudno mi zejść z twoich bioder