to nie był sen raczej sen we śnie
który się zaczął zanim zmierzch się skończył
wiesz ile można zobaczyć nocą w ciemnościach
ile ciemności bezwolnie przechodzi przez ściany
odurzony nocą śniłem twój uśmiech
uśmiech interesującej kobiety który chodzi za mną
jak cień pędzi jak wiatr cichnąc z przyzwyczajenia
uśmiech powracał wierszem za każdym twoim słowem
czasami znikał jak księżyc w nowiu
rozmywał się jak słowo w ciemnościach
zostawiając po drugiej stronie nienaruszoną tajemnicę
której nie widzisz nie słyszysz ale czujesz
Czasem tajemnica wymyka się spod kontroli ;)
report