gdyby w dzwonkach bieli majowych konwalii
które późną wiosną przysiadły na stronie
noc poczęła zapach delikatnej magii
wpisaną w niewinność bez słów braw i dotknięć
a gdyby ten zapach wkradł się do dzień dobry
gdy zaspane usta rozchylone w szepcie
w pierwszym pocałunku wciąż szukają wiosny
miast poddać się zmysłom kiedy miłość wierszem
konwaliową wonią razem z tobą frunie
niczym mgła poranna w puchowych obłokach
która wnet opadnie by się znowu unieść
czy w tej kwietnej magii można ciebie kochać