Świt sfiolecił nieznacznie pół nieba
kruche cienie podniosły się z trawy
słońce gębę o chmury wyciera
i próbuje poranek rozjaśnić
pierwszy promyk na wierzbie zagościł
blady księżyc choć w pełni już znika
ćmy chowają się jeszcze po nocy
w zakamarkach a sama mi przyznasz
że tę chwilę choć tak nam codzienną
pomalujesz zupełnie inaczej
noc nie zawsze przebiera się w ciemność
dzień już magią
ze słońcem
ze światłem
//pomaluję zupełnie inaczej/ noc nie zawsze przebiera się w ciemność// bo w palecie barw tyle jest znaczeń/ że bez trudu odmienią codzienność// z podobaniem i uśmiechami :))))
report
dzięki obiekcjo :))
report
absynt :)
report