zabijesz moim sercem
wtedy ja spojrzę na ciebie z góry
lub zajrzę tobie pod sukienkę
w tym wszystkim to jedno mnie bawi
że moją sobie zepsujesz wątrobę
a na świat spojrzysz moimi oczami
gasnę w rytm kroplówek
za oknem jest posprzątane życie
przed kurz niestarty z półwiecznych półek
znowu w patosie tonę
okuty metalem w śnieżnobiałej sali
od pasa w dół naznaczony zgonem
wśród tych diabłów
zawyję ciągłą nutą czekając na zastęp
anielskich fartuchów
moją sobie zepsujesz wątrobę - poczucie humoru nie opuszcza:)
report
yayme, nie wiem, czy dobrze rozumiem...? Podmiot liryczny jest unieruchomiony, powoli umiera i wie, że jego organy posłużą do ratowania innych? Ciekawe spojrzenie, nie natrafiłam na tego typu peela...:)))
report
Bardzo dziękuję za komentarze. Jeszcze nie wiem, jak działa truml i czy zostaniecie poinformowani o tym, że dodałem komentarz pod swoim wierszem, mam nadzieję, że tak - Małgorzato, dobrze rozumiesz. To miało być właśnie takie spojrzenie na świat. Jestem ciekaw jego interpretacji. Starałem się w nim ukryć wiele rozterek / wątpliwości i pytań moim zdaniem mogących dotyczyć takiej sytuacji. Stąd każde spostrzeżenie i "odkryte" interpretacje są dla mnie ważne. Z chęcią poczytam te komentarze dalej.
report
dobry wiersz prosi się o tytuł :))
report
Tytułem roboczym było O Transplantacji ale w sumie wolałem pozostawić miejsce interpretacji Dziękuję za komentarz i za nazwanie wiersza dobrym :)
report
W pierwszej chwili to nie było wcale takie oczywiste...:)) Gratuluję pomysłu!
report