23 march 2013

diary

Emma B.
Emma B.

oglądactwo i czytactwo

Nic na to nie poradzę, ale lubię znaleźć się w towarzystwie intelektualnym trumlowców. Ktoś może powie, że jestem masochistką, ja wolę określenie niepoprawną optymistką. Zostawiając kolejne "dzieła" na portalu marzy mi się, że jakoś przemknę  między rafami  krytyk osób o bardzo wyrafinowanym podejściu do otoczenia. Nie to żebym chciała zbierać nadmierne ochy i achy, tylko jeżeli komuś polecam lekturę trumla to jakoś nie sporo pokazywać cięgi zbierane od ciała opiniotwórczego.
Przykładowo wkroczyłam wirtulnie do pokoju,  w którym Ania Ostrowska przypomina bardzo stary, ale chciałoby się powiedzieć kultowy w czasach mojej młodości film Lucky Man. I już jest prowokacja całego łańcuszka skojarzeń, poszukiwań w internecie. Szare komóreczki zasuwają i refleksja się tworzy na temat nie koniecznie bliski.
W tym wypadku zastanowiły mnie lamenty nad czytelnictwem. Przecież spędziłam sporo czasu na przeglądaniu tego i owego o filmie i teraz czy to jest czytanie czy nie. Wg mnie jest i to jak ekologiczne. Nie ścięłam drzew, nie użyłam toksycznych farb, tylko mi pogratulować, ale nie pobiegłam do biblioteki, nie kupiłam w księgarni, więc jakby nic. Film Lucky Men jak precyzyjnie zauważyła Ania trwał 171 minut. 171 minut poświęconych oglądactwu nie czytactwu. I znowu, aby zrównoważyć statystyki trzeba by chwycić lekturę papierową i przeczytać co? Scenariusz, książkę wyjściową? Jeżeli chcę obejrzeć film to nie mam czasu na książkę. Kto w dawnych czasach poświęcał dzień w dzień kilka godzin na lekturę, a tyle przesiaduje się często w kinie i przed telewizorem.
Czy oglądanie i czytanie jest tożsame. Z pewnością nie. Książka zmusza nas do bycia reżyserem, scenarzystą. To jak pieczenie chleba w domu. Film gotowy bochenek z piekarni. W efekcie i ten i tamten nasyci głód, inaczej, przekaże treści, które autor chciał poruszyć.
Nie chcę wyrokować, ale zwrócić uwagę na to, że zanik statystyczny czytelnictwa nie jest obiektywnie mierzony. Na lini wzrok słowo dzieje się bardzo dużo tylko nośniki się zmieniły. Przecież nieumiejętność pisania i czytania z komórki wyrzuca poza nawias społeczeństwa.

alt art
23 march 2013 at 11:38

odpaliłem obie..

report

Emma B.
23 march 2013 at 11:55

i czujesz, jak czytelnik mam nadzieję, tylko gdzie dołączyć do statystyk

report

jeśli tylko
23 march 2013 at 12:10

a ja czytam jak najwięcej, i świadomie bardzo ograniczam oglądactwo (ekranowe). Co nie znaczy, że porąbałam telewizor i zagrzebałam za węgłem. Ale świadomie preferuję świat własnych wizji i interpretacji. Ekran ograniczając bardziej do funkcji informacyjnych, poznawczych. No i komunikacyjnych i rozrywkowych też

report

Wieśniak M
23 march 2013 at 12:11

Zgadzam się że przekaz zupełnie inny, lecz przy odrobinie higieny jedno nie wyklucza drugiego.Dobe kino lepsze od miernej literatury:)

report

deRuda
23 march 2013 at 15:30

higiena rzecz ważna, zwłaszcza oczno, uszna ta bardziej może zaszkodzić niż brud za paznokciami ;) ja dla higieny przynajmniej trzy razy w roku oglądam "Pamiętnik znaleziony w Saragossie :) ubolewam, że nie mam "Sanatorium pod Klepsydrą" kocham taki realistyczny surrealizm, podsmażony na filozofii i zaletach i przywarach ludzkich :)

report

deRuda
23 march 2013 at 15:33

również dla higieny przynajmniej raz w roku, staram się czytać "Czarodziejską Górę", "Autostradą przez galaktykę", "Kocią kołyskę" i "Pamiętnik znaleziony w wannie" a no i "Taką piękną żałobę" :))

report

Veronica chamaedrys L
23 march 2013 at 12:21

...zaraz jak skończę świąteczne porządki wracam do „Samotności liczb pierwszych” P.Giordano, a potem obejrzę film "Lucky Men"...

report

Ania Ostrowska
23 march 2013 at 16:25

"zastanowiły mnie lamenty nad czytelnictwem" - Emmo B., czy można prosić o szczegóły, gdzie te lamenty? bo nie mogę znaleźć punktu odniesienia do tekstu, a przecież "O! Lucky Man" był tylko pretekstem.

report

Emma B.
23 march 2013 at 16:47

Aniu nie Twoje lamenty, tylko ogólnopolskie i próbowałam w tekście to wyjaśnić. Twój tekst uruchomił tylko pewną refleksję, na temat mediów przekazujących nam treści różne i tyle

report

Ania Ostrowska
23 march 2013 at 17:14

przecież wiem, że nie moje :) ale pomyślałam, że może Twój wpis powstał pod wpływem jakiegoś innego tekstu opublikowanego tutaj na Trumlu. A Ty mi mówisz - ogólnopolskie :) OK.OK

report

Magdala
24 march 2013 at 17:18

Emmo, ale obejrzyj ten film, jeśli będziesz miała okazję. powstał, w znakomitych dla filmu latach siedemdziesiątych :)))) o Twoje czytelnictwo jestem jakoś spokojna :)))

report

Emma B.
24 march 2013 at 17:42

ja go oglądałam sto lata temu, teraz to chodziło mi o retrospekcję

report

Magdala
24 march 2013 at 20:00

ojjj, to się cieszę, to już nie oglądaj :))

report

Jaro
24 march 2013 at 17:30

Szczęśliwy człowiek to klasyka:) Do tego trzeba jednak też mieć nastrój ,żeby zanurzyć się w latach 70-tych. Inne kino ,inne triki , inny sposób filmowania:) A ja Polecam Łowcę głów , zrobiony przez Norwegów i Szwedów, tych samych od sagi millenium , nie mylić z amerykańską kalką, może nawet dość udaną,ale kalką:)

report

Drwal
25 march 2013 at 06:36

Pragnę zwrócić uwagę i podziękować za tekst. Jest polemizujący, nie z osobami ( mam nadzieję, że to też na trumlu wygaśnie z nastaniem prawdziwej wiosny) a z obserwacją zjawiska. Organoleptyczne poznawanie świata, a więc i sztuki, nie powinno preferować ani metod ani zmysłów. Im więcej do nas dociera informacji za pomocą różnych receptorów, tym łatwiej nam rozwijać wyobraźnię, a przez nią i siebie i świat. Brawo za tekst !!!!( PS, chyba "nie skoro" zamiast " nie sporo

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register