|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (178) Prose (17) Diary (177) Photography (1040) Graphics (115) Books (3)
Postcards (23) About me Friends (55) | |
Dostałam niedawno książkę Jean-Christophe'a Grange Miserere. Mam dosyć ograniczony zestaw przyzwyczajeń kryminalnych, więc powitałam tę książkę z zaciekawieniem. Początek zapowiadał tradycyjnie rozwijającą się fabułę, ale szybko tło wypadków przyjęło zasięg międzynarodowy. Całe szczęście, że mój francuski nie jest perfekcyjny i w pogoni za rozwiązaniem tajemnicy morderstwa przemknęłam nad drastycznymi opisami tortur. Dzieląc się uwagami o czytanej powieści, ironicznie komentowałam tendencję pogoni za czytelnikami kosztem epatowania okrucieństwem. Książka za mną, treść zamortyzowana happy endem.
Dzisiejsze newsy z pierwszej strony WP zmusiły mnie do weryfikacji oceny fabuły. Kto jak kto, ale Francuzi mają spore doświadczenie w stosowaniu przeróżnych metod w utrzymywaniu swoich kolonii, świetna armia zaciężna wszystkich ras - Legia Cudzoziemska. Zresztą Francja jest w tej chwili wielkim tyglem, w którym wszystkie idee czują się jak w domu.
Artykuł z WP może przeczytać każdy zainteresowany "Dziecko dżihadu - historia nastolatka przymusowo zwerbowanego przez islamistów w Mali". Bezsilność i bezradność, to mi pozostało po przeczytaniu Miserere.
większość okrucieństw / wykracza czasem poza wyobraźnię autora choćby najkrwawszych powieści / nieraz przydaje się "walnięcie po oczach" tematem/ może by dać wyraz buntowi przeciw temu co się dzieje/ coś w stylu/ "patrzcie, wszyscy pozwalacie na to!"/ niestety/ pozdrawiam
report
tak, absurd demokracji, wolności słowa, liberalizmu, ale chyba nie da się inaczej. Zażarta walka dobra i zła
report
nie bez znaczenia jest to, że miserere, to wołanie o litość..
report