|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (178) Prose (17) Diary (177) Photography (1040) Graphics (115) Books (3)
Postcards (23) About me Friends (55) | |
Przyznam się, że słabo orientuję się w poezji wielkiej i wielkich. Mam takie wrażenie, że wiersz trwa tym dłużej w naszej świadomości im bardziej pisany jest z pozycji narratora, a nie identyfikuje treści z osobistymi problemami poety(tki). Nie zawsze to się udaje, bo poeta jest wrażliwszy i jego gama uczuć ogromniasta. Czasem obdarzani jesteśmy mianem osób emocjonalnych. Dla potwierdzenia mojej obserwacji zajrzałam na chwilę do W. Szymborskiej i tak ją zobaczyłam w oknie, na fotelu opisującą to co do okoła w sferze zdarzeń, uczuć. Opisującą, relacjonującą, a nie użalającą się nad pokrętnym losem, który jest jej udziałem. Czy była szczęśliwsza od innych, może tylko przeniosła punkt ciężkości poza siebie i dlatego czytamy jej wiersze, bo są o czymś, a nie o niej.
Gdy dałam do poczytanie pierwsze moje wiersze zaprzyjaźnionym rodzinnym osobom, dostałam relację w postaci - tam jesteś cała ty z twoimi problemami i myślę, że to było fatalne. To nie miała być ściana płaczu tylko chciałam uzyskać pewien uniwersalizm, ale do tego niestety wielkim poetą trzeba być. Jeżeli to co napisałam w Wizji, czy którymkolwiek wierszu można udczytać bardziej uniwersalnie tzn, że zrobiłam poetycki krok do przodu. Dzięki za powroty Retienko.
To niebezpieczne- emocjonalny poeta-jak przedłużenie człowieka na papierze. Dla rodziny i przyjaciół nic odkrywczego, dla innych (obcych) może i tak. Dobrze jest zawrzeć swoją emocjonalność ale w stopniu na pierwszy rzut oka nie zauważalną. Powinna wynikać z odkrycia tej emocjonalności przez czytelnika. A zresztą...sam nie wiem...
report
właśnie to chciałam przekazać i trochę się pogubiłam
report