5 december 2011

poetry

Arwena
Arwena

nie sięgałam nawet do stołu

nie obrażaj się kiedy piszę
że mnie nauczyłaś innego strachu
jak ten przed lataniem

zebrałam cudze wylane na bruk dotyki
przeplatane zimnymi skrzepami
a tych wiele jak u rzeźnika
sztuczna skóra naciągnięta na jałówkę
dotykałaś ją i nazwałaś małą dziwką

nie na kota się nie zgodziłaś
wspominam jego ciepły brzuch
uchronił przed niepłodnością
nie rozpoznałaś świeżej krwi
kiedy wyciągałaś sztywne palce z piżamy

czy to prawda że on sypiał w piżamie?

wykupiłaś miejsce na sto lat
nie obwiniaj mnie za puste znicze
nie będzie żadnego światła

wystarczy starych fotografi
i trupów na dywanie

Arwena
5 december 2011 at 09:19

:)

report

Wieśniak M
5 december 2011 at 09:20

:)))

report

Leszek Lisiecki
5 december 2011 at 09:24

Hm... smutne to za mało ale przejmuje smutkiem i... bezradną złością...

report

Istar
5 december 2011 at 09:47

tak, dziękuje Leszku za refleksję..

report

agnieszka_n
5 december 2011 at 09:42

ależ wiersz! mocny, brutalny i przejmujący. pozdrawiam :-)

report

Istar
5 december 2011 at 09:47

pozdrawiam :)

report

Jarosław Trześniewski
5 december 2011 at 09:53

Poczatek parafraza z Eriki Jong "Strach przed lataniem",trauma peelki ,i wstrzasajaca pointa.

report

Istar
5 december 2011 at 09:58

tak Jarku, bezwzględnie, dziękuję

report

lajana
5 december 2011 at 12:21

Mocny tekst. Ale obrazy pokazane na tak subtelnej granicy między czernią a światłem, że czyta się bez lęku, a z korzyścią dla przemyśleń. Pozdrawiam!

report

Istar
5 december 2011 at 12:30

dobrego laj :) dziękuję

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register