22 august 2011

poetry

hossa
hossa

miłość

Nie dosięgniesz mnie o pani
moich dłoni ramion głowy.

Drobnym ściegiem szyję drogę
aby po niej dziś z alkowy
w góry bryknąć się stołowe
zostawiając na poduszce
zapach męskiej wody w muszce.

Moja piękna nim mnie złapiesz
ja na szczycie flagę wbiję
na niej napis krwią namaże
wolność - potem się opiję
skoczę w dół jak kamikaze
ptakiem na łeb na szyję.

hossa
22 august 2011 at 19:29

dzięki wielkie ;)

report

Miladora
24 august 2011 at 00:29

A nie wyrównałabyś trochę rytmu w ostatnim wersie, Hosia? ;) No i dopowiadasz tego ptaka w tytule i na koniec. Może sama "miłość"? A ten ostatni tak bym czytała - "ptakiem i na łeb na szyję". Aha - literówka "szyje". ;) Ale lekko Ci to wyszło, oprócz tego potknięcia na koniec. ;) Buźka. :)

report

hossa
25 august 2011 at 08:13

dzięki Mila:) i masz rację , zmienię;) buźka również:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register