|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (235) Prose (17) Diary (8) Photography (74) Graphics (409) Books (1)
Postcards (18) About me Friends (55) Collections (1) | |
Nie dosięgniesz mnie o pani
moich dłoni ramion głowy.
Drobnym ściegiem szyję drogę
aby po niej dziś z alkowy
w góry bryknąć się stołowe
zostawiając na poduszce
zapach męskiej wody w muszce.
Moja piękna nim mnie złapiesz
ja na szczycie flagę wbiję
na niej napis krwią namaże
wolność - potem się opiję
skoczę w dół jak kamikaze
ptakiem na łeb na szyję.
dzięki wielkie ;)
report
A nie wyrównałabyś trochę rytmu w ostatnim wersie, Hosia? ;) No i dopowiadasz tego ptaka w tytule i na koniec. Może sama "miłość"? A ten ostatni tak bym czytała - "ptakiem i na łeb na szyję". Aha - literówka "szyje". ;) Ale lekko Ci to wyszło, oprócz tego potknięcia na koniec. ;) Buźka. :)
report
dzięki Mila:) i masz rację , zmienię;) buźka również:)
report