|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (191) Prose (12) Diary (9) Photography (18) Books (1)
Postcards (32) About me Friends (32) | |
wysupłuję się tym razem tak niezdarnie
próbując wpasować w zapach lip
między miękkie wnętrza a zimne krawędzie liści
wieczorem chłód przychodzi w jednej chwili
o lecie nie myśli się niżem bo zaczyna padać
i trudno podnieść z ziemi spłukane ślady
nocnych wizyt krecich przypadków na powierzchni
kraterów imitacji księżycowej przestrzeni
tylko ogrody mają odwagę plątać młode pędy
z gałęziami zastygłymi w pancerzach kory
bez fantazji na wspinanie ponad
lecz zamiast drzew rosną płoty wyżej wzroku
ławka kuli się podwija balustradę w klucz wiolinowy
wpada sroka z krzykiem oślepiona łuną
ogłupiała na chwilę rozrywa ciszę
powoli łączy się w całość jednak wciąż wysupłuje
na śliskim krużganku stłuczona ufność
po omacku bo wieczór zaciąga zasłonę z życiem
tyle dzień miał energii rozciera siniaki nucąc
On the sunny side of the street
moje miasto chce śnić ogrody
dla mnie całość zaczyna się od kursywy"wieczorem chłód przychodzi w jednej chwili " potem w miarę czytania podoba się acz kusi żeby uszczuplić każdy niepotrzebny wers, np."lecz zamiast drzew rosną płoty...( wyżej wzroku -del) sroka nieco irytuje, stłuczona ufność- też...ale ogólnie fajny:-)
report
świetnie się czyta, obrazowo projektuje, jest klimat i puenta, która sprawnie dopina całość. gratuluję wiersza :)
report
pozostawić swoje obawy na progu/życie może być takie słodkie/po słonecznej stronie ulicy - "moje miasto chce śnić ogrody". dla mnie to świetny wiersz.
report
Jak dla mnie też świetny:) Jestem pod wrażeniem:)
report
:-) Dziękuję Wam dziewczyny za miłe słowa! (Teraz to ja jestem pod ich wrażeniem ;-) Pustynne Oczy - sroki tak mają, że irytują! ;-) Kasiu, pewnie myślenie składa się z projekcji.... :-) Chinita, miasto to żywy organizm, wciąż zaskakuje osobowością! An, :-)) Pozdrawiam!
report