Teraz trzymamy się razem,
spajają nas korzenie i zdrowe dziąsła.
Nie wiem czy są osadzone na tyle silnie,
żeby nie można było ich zjeść.
Nie miałem okazji sprawdzić,
przeszkadza język, który
podkładam gdy gryzę.
To sprawia, że jeszcze bardziej
chciałbym je skruszyć
i popić pucharem zwycięstwa,
zakończyć laurowym deserem.
Nie boję się ich utraty.
Wiem, że odda je mój Bóg.
On jest tysiącem mechanicznych nanopajączków.
Kiedy zamknę oczy z nieprzytomności,
nanoroboty odbudują kły krok po kroku
zalewając fundament korzenia
kostniwem i miazgą,
wykują zębinę, pokryją szkliwem,
zaleczą czarne dziury.
Oczyszczenie. Trucizna. Wypełnienie.
Mam w zębach truciznę.
Trucizna wypełnia czarne dziury.
Trucizna. Oczyszczenie. Wypełnienie.
czuje jak wychylam się /po Twoich wierszach/ z dusznego pokoju
report
oddychaj Istar, oddychaj.. :)
report
Wiem, że odda je mój Bóg - chciałabym tak uwierzyć :)Ciekawe przemyślenia:)
report
oczyszczający :)
report
Nie wiem, jak ugryźć ten wiersz, że tak powiem ;P ale plus za pomysły - te miewasz niesamowite :)
report
Dziękuję Kasi
report
ale masz pomysły!!!
report
równocześnie pisałyśmy, kasiaballou:)))
report
czyli coś w tym jest :) bezsprzecznie :))
report
Plus za zębine -niestety nie do odtworzenia:) SF:)))
report
niestety :)
report
Gdy się zje na czymś zęby, trudno nie myśleć o odrodzeniu. ;) Aha - mógłbyś coś zrobić z powtórzeniem, Ponczillo - "ich zjeść/je zjeść". No i przecinki uzupełnij, skoro ich używasz. ;) A "nano - pajączki" i "nano - roboty" zapisz po prostu jak "nanosekundę", czyli bez spacji i dywizów. ;) A wiersz jest pomysłowy. Dobrego :)
report
Takim go uczynił Milo.
report