rzeźbię w wierzbie

ja twardziel
zgrzypik

wstępnie żeruję w łyku
później dyskretnie
wchodzę między korę i drewno
łaskoczę wierzbę do łez
czynię ją rzewną

jestem aktywny
o zmierzchu i w nocy
skrzypię wspólnie zestrojonym dźwiękiem
twardością ksylemu
mięknę

co moim szlochem
to wierzby chichotem
trudem robaka oszukanych wzrusza
zwana płaczącą śmiechem się zanosi
przekłamywanym w uszach

Miladora
23 august 2011 at 23:58

Trzeba mieć naprawdę talent, żeby rozchichotać wierzbę. ;))) Moje uznanie, JJ. ;) Ech, zacytowałabym Ci pewien fragmencik "Układu" Kazana, ale... jest dość nieprzyzwoity. ;) Zamiast tego zostawiam buziaka. :D I idę porzeźbić...

report

Stefanowicz
24 august 2011 at 00:13

No, no. Wszedłeś w twardy temat do zgryzienia :) Taki z Ciebie spuszczel? Nieźle. Pozdrawiam.

report

lajana
24 august 2011 at 00:17

Tak mnie zaintrygował tytuł, że nie mogłam nie zajrzeć. Wiersz jest świetny! "oszukanych wzrusza" - zlikwidowałabym tylko tę inwersję, po prostu super!

report

Miladora
24 august 2011 at 02:11

Lajanko - tam jest rym, stąd inwersja. ;)

report

Wieśniak M
24 august 2011 at 06:23

wystrugałem z wierzby świątka/ zjadły go żywcem robaki/ wygląda więc chyba na to / że święty to byle jaki;)))

report

dodatek111
24 august 2011 at 09:43

przyjemnie u Ciebie pożerować.

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
24 august 2011 at 18:42

ale gilgotki ;)

report

Withkacy
24 august 2011 at 22:22

Przyjemnie się czyta taka poezję.

report

Magdala
26 august 2011 at 12:47

gratuluję. zachwycasz.

report

Magdala
26 august 2011 at 12:49

gratuluję. zachwycasz. dawno nie czytałam tak pięknego kornikowego śpiewania.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register