|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (53) Prose (3) Diary (13) Photography (2) Graphics (2)
Postcards (4) About me Friends (8) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Dzień dobry Panie Aku.l nie widziałam Pana koło stacji kolejowej.. gałąź
z ostatnią pajęczyną została skrzętnie wystrzępiona. Nie było żadnego
jabłka ,które miało by fizyczny sens i znaczenie upadku. Panie Aku
dzień dobry.
zanurzam sie.. powoli.. kawałek po kawałku.. najpierw.. szyja..
podbródek..czuje dotyk odpływów i przypływów.. czas walczy z wodą o
spoczynek na moich ustach.. ostatecznie, ot woda.. wdziera się..w
kierunku języka.. chcą się dogadać?..
pisać na prędce, pisać co sił, dać się przyłapać przypadkom-przechodniom
tylko na chwilę i dalej uciekać. Lecz tylko po piasku, nigdy po bruku
trzeba ucieczki zapisać odciskiem. Ktoś się pochyli i spisze. Dlaczego
my głupi tego nie robimy?
i nagle dochodzi do mnie myśl , dlaczego nocne natchnienia, bledną na myśl o nich w dzień?
Patrzę na stół.
Nogi
Pępek
Wstydliwi mówią, że
To sęk.
zawiało takim pięknym szczęściem! od wichru, strącone wszystkie listki wodne, opadają z gałązek rzęs
upadam.. wprost pod palce zziębniete..
trzeba zębami przegryźć te korzenie.. własnymi zębami , albo czekać aż otulą Cie same swoimi palcami..zdrewiałymi palcami...
cień przyglądał się mojemu cieniowi.. kogoś cień.. odwracając się, ostatni raz oczy moje się rozglądały... swobodnie.. się rozglądały ostatni raz...
orzypomniały sie mojej glowie widoki bez obrazow tylko zapachy...
Pamiętam. Wszystko się zamyka w przyciasnym sweterku przypadków.
Obserwuję zatem kolo mnie chodzących z rękoma założonymi sztywno na przypadku sweterek...
niektórzy , jak zauważyłam, pod sweterki wpychają koszule z gładko
wyprasowanymi kołnierzykami... ale guziki, guziki wciąż są tak glupio
poobrywane.
Przechadzając się nieopodal piaskownicy, myśli wędrują w kierunku
zubożenia we mnie sprawstwa... chcąc oszukać ten głos, mówiący we mnie, o
mnie i do mnie,rzucam się w kierunku piaskownicy, wydzieram wiaderko [z
mokrym piaskiem] i robię babkę...
z ciekawosci do zycia wenętrznego, wykopuje dół w moim ogródku, wsadzam
tam ucho, zakopuje dolek i slucham uwaznie... przenika mnie do srodka
samego- zycie mrowek...
dotykam językiem kory drzewa.... znam ten smak... jets troszke podobny do wegla
zbudziłam się.. wyglądało jak noc.. ale pies stal ze smyczą w gębie.. co
to znaczy kiedy Twoj pies stoi ze smyczą w gębie? Co to znaczy kiedy
mój stoi ze smyczą w gebie.. cholera nie pamiętam..
upadam.. wprost pod palce zziębniete..
trzeba zębami przegryźć te korzenie.. własnymi zębami , albo czekać aż otulą Cie same swoimi palcami..zdrewiałymi palcami...
Szeleści dookoła coś , ktoś... szelest ma swój kształt ma swój rys..
w glowie wyswietlają się prapremiery... spotkania niedokonczone, ugodzone slowem usta calowane do połowy...
wiem, ze Wszystko się zamyka w przyciasnym sweterku przypadków.
Obserwuję zatem kolo mnie chodzących z rękoma załóżonymi sztywno na przypadku sweterek...
niektórzy , jak zauważyłam, pod sweterki wpychają koszule z gładko
wyprasowanymi kołnierzykami... ale guziki, guziki wciąż są tak glupio
poobrywane.
wyjąłwszy papierosa, zasłaniam oczy dymem.. Nudzi mnie czekanie, nudzi mnie
mój głos mnie nudzi, moje oczy, mnie nudzą też moje te same śceżki depczące stopy.. nudzi mnie już od 30 lat to samo ciało...
"szelest" ma na sobie foliowy worek, od szyi do kostek.. i podświetla
się latareczką z zapalniczki.. na niebiesko... krople wody ...sa
niebieskimi biegaczami... biegną z całych sił w dół.. ku kostce, kolanu,
ku łopatce, nadgarstka... folia dygoce..
oko napotkało but.. na wygniecionej przez To ściółce.. kartka z napisem"
o stopach myślisz , że są bose, a o dłoniach bez odzienia jak się
mówi??? Zatrzymaj raczej myśli o moich bosych stopach, niż Nagich
dłoniach
...czuję wzrok na sobie..Księżyc gapi się na mnie...W tę jesienną noc... Zerkam przez jego cień w kierunku bosowatośći tego, który zdaje się, że śpi...Czy to są zarysy stóp(?)Nie mam pewności...Sen wepchnął swój język w moje oczy...
