Żadnego pęknięcia ni skazy
w bezwiednym kołataniu serca,
pragnienia spisane migotaniem powiek
u progu nieważkiego poranka.
Dopiero unosiłem się ponad
a już dryfuję i spadam
poniżej zera.
Żadnego pęknięcia ni skazy
w bezwiednym kołataniu serca,
pragnienia spisane migotaniem powiek
u progu nieważkiego poranka.
Dopiero unosiłem się ponad
a już dryfuję i spadam
poniżej zera.
Fajne :)
report
Więcej w moim tomiku!
report
proszę o namiary
report
Daj notkę pod wierszem, Wei. ;)
report
8 września 2011, czwartek ( Mój nowy tomik nadal w sprzedaży ) http://allegro.pl/kabule-i-inne-wzruszenia-robert-krzyzanowski-i1812042145.html
report
OK, idę spać, u mnie dochodzi północ.
report
Chyba nie jest aż tak zle? Fajny wierszyk:)
report
chłód jest wewnętrznym spadaniem... dobre...;-)))
report