1 january 2011

poetry

Colett
Colett

przedwiośnie z matką

to nie ona wprowadzała
mnie w świat kobiet

czas przepływał
między kolejnymi wizytami
w sali pełnej śpiewu bez melodii
za drzwiami w których
nie było klamek

więcej
o wzlotach i upadkach
wiedziała poduszka
i miś z naderwanym uchem
pamiętający poranek
bez matki w szesnaste
urodziny

przywracana zdrowiu
wieczorami otulała kołdrą
w rytmie kołysanki
przy której zasypiały
później i moje dzieci

***

park za oknem
w fontannie słońca
matka rozmawia
z ptakami

Nesca
1 january 2011 at 22:57

Fajnie, ale myślę że po takim poczatku mgłabyś z tego tekstu wycisnąć dużo więcej? ;] Pozdrawiam.

report

stateless
2 january 2011 at 18:26

część po trzech *** dla mnie świetny i taki wiersz bym napisała o tej rozmowie z ptakami w akompaniamencie przyrody

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
29 january 2011 at 09:35

rozmawiala z ptakami... pierwszy raz widze taka rozmowe podsluchana z takiej strony...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register