Zarzucasz mi brak wsparcia, choć
to ty ciągniesz mnie mimo łez.
I we mnie widzisz swoje zło,
z mego smutku tworzysz gniew.
Gdy milknę, mówisz do mnie: „krzycz,”
bo milczenie odbiera ci władzę.
W odbiciu moich cichych ran
znów widzisz swoją własną mamę.
Milczę, by mój głos miał swój dźwięk.
Nie chcę więcej grać tej roli.
Zdejmuję z siebie cudzy głos,
wracam tam, gdzie nic nie boli —
do siebie.
a może by tak pozbyć się w wierszu przynajmniej połowy zaimków osobowych, przecież język polski jest tak bogaty w słowa... :)
report