Znany- nieznany, byłeś i zostałeś,
W pamięci wiecznej, która cię wspomina,
Surowe usta, oczy i dłoń miałeś,
Lecz dziś wybaczam i to zapominam.
A gdy wybaczeń nadszedł czas ostatni,
Kornie swą głowę chylę w przypuszczeniu,
Że mi wybaczysz, wypuścić z tej szatni
W której zamknąłeś w wiecznym zapomnieniu,
I już pozwolisz abym poszedł drogą,
Która bez ciebie poprowadzi w światy,
Gdzie miłość wcale nie musi być srogą,
Gdzie radość w sercu, gdzie śpiewają kwiaty,
Gdzie znów odwaga, honor i szacunek
Wyższe od racji, wiodą mnie w marzenia,
Więc ci wybaczam, zabieram frasunek
I proszę jeszcze twego wybaczenia.
Jak często rozumienie przychodzi zbyt późno. Czasem dla obydwóch stron. Aha - spację dodaj "Znany()- nieznany". A "swą/twego" bym zamieniła - kornie już głowę chylę... I - proszę jeszcze tylko wybaczenia. ;)
report
Zapomniałam dodać - dobrze trzymasz rytm. Płynnie jest. No i masz jeszcze powtórzenie "wybaczam/wybaczeń" - dobrze byłoby jakiś synonim znaleźć. ;)
report
dziękuję za komentarz i uwagi:) pozdrawiam serdecznie
report