słońca blask w oczach błysk
nad nami płonie niebo
płomień co krwawi purpurą
wyznaczyć kierunek sercu
wszyscy poszli w świat
zostałem w ręku z piórem
tkam poezje na papierze
obrazek na płótnie
jak pięknie się uśmiechasz
gdy czytasz gryzmoły
chodźmy dalej dzień nie poczeka
żal się spóźnić gdy wystyga zupa
No wyobraźnia pracuje przy pierwszej strofie. Później wchodzi egzystencja czyli mix języka i doświadczenia. W trzecim trochę zbawiennej autoironii, chociaż co do całości puenta z zupą mocno na bakier ; ). Ale dobrze się czyta, ciosaj, ciosaj, duch opiekuńczy Georg Trakl ; ).
report