I wtedy w nocy przyszedł las.
Ukryję cię - powiedział.
Zamknęłam się w drzewie, najniżej
jak mogłam - blisko korzeni.
Strachu, strachu, gdzie jesteś?
Nie ma mnie - skłamał.
Kiedy przypływa sen, we mnie
wszystko się budzi, tylko spokój,
ten raczej głuchoniemy stróż - śpi.
Samotność rozrosła się jak chwast
i jest coraz ciaśniej. Można do siebie
mówić, można nawet pytać, ale
milczenie najmniej boli.
Między nami ubywa tchu, nadchodzi cisza.
Czekam na nią, pilnując korzeni.
lecz coz to? wrazenie jakby ktos balansowal na granicy strefy Ciszy... gdy w nocy przychodzi las... On czasem sie boi nas bardziej niz my jego... warto znac kilka jego slow by chowajac nas wsrod korzeni nie stracil poczucia ze gosc w dom- Bog w dom...
report
wspaniały wiersz!
report
Przegapiłam taki piekny wiersz. A wiec dołączam Pania do autorów nie do przegapienia
report
Mirko , oczywiście - że piękny; a ta fraza :):):) -kiedy przypływa sen, we mnie wszystko się budzi, tylko spokój, ten raczej głuchoniemy stróż - śpi. Pozdrawiam:):)
report
Dwie pierwsze zwrotki są genialne! Szkoda że ta bajkowość trochę rozeszła się po korzeniach, ale i tak mi się podoba.
report