Z wiatrem jest szybciej. Lubię, gdy
spycha mnie na boki. I kiedy wreszcie leżę
ubrudzona ziemią, wraca dawny rytm
- tylko to się teraz liczy.
W tym kłębowisku, gdzie wszystko oszalało,
spokoju nie trzeba rozkładać na porcje;
ciągle go przybywa i starczy na dłużej.
Nie miej mi za złe, że się nie podnoszę.
Wszystkie te skurcze, drgania i wylewy
- na dobrą sprawę są nieomijalne,
bo nasze ciała już z góry skazano.
Układam się z ziemią, żeby mniej bolało.
na uklady nie ma rady; pozostaja wiersze
report
Wyobraziłam sobie ten wiatr dosłownie. I chyba ten prawdziwy jest o wiele łatwiejszy do zniesienia, niż ten, o którym jest wiersz.
report
Bardzo.A zwłaszcza to: Wszystkie te skurcze, drgania i wylewy/ - na dobrą sprawę są nieomijalne,/ bo nasze ciała już z góry skazano./ Układam się z ziemią, żeby mniej bolało./ Ano.
report
bardzo trafnie
report