11 september 2010

poetry

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Wylew

Z wiatrem jest szybciej. Lubię, gdy
spycha mnie na boki. I kiedy wreszcie leżę
ubrudzona ziemią, wraca dawny rytm 
- tylko to się teraz liczy.

W tym kłębowisku, gdzie wszystko oszalało,
spokoju nie trzeba rozkładać na porcje;
ciągle go przybywa i starczy na dłużej.
Nie miej mi za złe, że się nie podnoszę.

Wszystkie te skurcze, drgania i wylewy
- na dobrą sprawę są nieomijalne,
bo nasze ciała już z góry skazano.

Układam się z ziemią, żeby mniej bolało.

Aleksander Selkirk
11 september 2010 at 20:32

na uklady nie ma rady; pozostaja wiersze

report

Wanda Szczypiorska
11 september 2010 at 21:09

Wyobraziłam sobie ten wiatr dosłownie. I chyba ten prawdziwy jest o wiele łatwiejszy do zniesienia, niż ten, o którym jest wiersz.

report

Jarosław Trześniewski
11 september 2010 at 21:15

Bardzo.A zwłaszcza to: Wszystkie te skurcze, drgania i wylewy/ - na dobrą sprawę są nieomijalne,/ bo nasze ciała już z góry skazano./ Układam się z ziemią, żeby mniej bolało./ Ano.

report

Withkacy
12 september 2010 at 20:05

bardzo trafnie

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register