Wieczorem ludzie wracają do domów
i pustoszeje brzeg rzeki – nasz ulubiony
nocny lokal. Dobrze zanurzyć się
w wodzie po szyję i chrupać gwiazdy
pływające po powierzchni, jak złote skwarki.
Przychodzimy tutaj, gdy niczego już
nie musimy naprawiać. Warstwy ochronne
leżą na brzegu, przywieramy do siebie gładko.
Pod nami senna strona nieba.
pierwsza czesc--piekny, leciutki choc gastronomiczny liryzm; co zas do czesci drugiej, powiem jak Kubus Puchatek, ja mam maly rozumek, wroce jak zjem troche miodu
report
nie trochę, a male conieco:)
report
Przychylam sie do zdania Olka, a co do częsci drugiej czy te wartwy nie oznaczaja drugiej strony teflonu patelni:) Zartuje oczywiscie ale skoro skwarki gastronomicznie to i patelnia:)A tak serio- czuje oddanie sie jednemu z zywiołów - wodzie. I owo przyleganie...Zycie jest esencja istnienia białka...hm:):)
report
Chłopcy! To przecież jest plażowy nokturn
report
I tu jesteśmy na twardym gruncie
report
chłopacy jak widzą skwarki, to myślą, ze to jest zakąska i szukają gorzałki:) Dziefczęta mają inaczej:)
report
Chyba sie spalę ze wstydu:):)
report
Nie histeryzuj Trześniewski:)))
report
Warstwy ochronne leżą na brzegu, przywieramy do siebie gładko. Grunt to czuc i chrupac...podoba mi sie, pzwm :)
report