25 august 2010

poetry

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Na dotyk (7)

Gustaw trzyma na kolanach wielki bochen
chleba, dotyka. Wydaje mu się, że to
policzek dziecka, kiedy głaszcze ciepłą skórę:

będę cię jadł tak, żeby nie bolało - mruczy
i wdycha zapach. Już się nie boi wypełnionego
raz w tygodniu kosza. Ktoś o nim myśli.

Gdy od wioski słychać dzwony, a na skraju
lasu leży owinięty płótnem drożdżowy placek,
Gustaw czuje, że to nie jest zwyczajny dzień.
W jego życiu pojawiła się prawdziwa niedziela

i robi mu się jakoś słodko i wtedy nic nie robi.

Jarosław Trześniewski
25 august 2010 at 11:03

Ten chleb w ręku Gustawa. Antropomorfizacja naszego powszedniego, a drożdżowy placek -clou.Wzruszył mnie ten wiersz, pachnący chlebem i ciastem, wiersz o miłości Filomena i Baucis.

report

Wanda Szczypiorska
25 august 2010 at 13:14

Gustaw robi się coraz bardziej cielesny, jakby się tego od Pani domagał. I przestrzeń wokół niego taka, że się w nią po prostu wchodzi.

report

xxxx
25 august 2010 at 19:44

zaczyna mi się podobać cykl o gustawie

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register