Mała już nie walczy, ale wciąż nieufna.
Gustaw pokazuje skaleczoną rękę,
żartobliwie grozi palcem. Jest w dobrym
humorze - skrzydło zaczyna się zrastać.
Trzeba komuś za to podziękować.
Jestem taka pusta Gustawie, kiedyś
mieszkały we mnie ptaki, ale odleciały.
W kawałku kory otworzyły się szeroko
oczy. Gustaw właśnie kończy wycinać
nożem usta. Uśmiechają się do siebie.
Jeszcze tylko fałdy sukni, a potem
uroczysta przeprowadzka do dziupli.
Będzie ci tu wygodnie Panienko, myśli.
Z sową na ręce klęczy pod drzewem,
patrzy w górę i chce coś powiedzieć,
ale jeszcze nie wie, od czego zacząć:
od matki, ojca czy od siebie.
Ale o co chodzi z tym Gustawem?
report
Trzeba zacząć od nr 1:)
report
Ma Pani szczęście, pani Mirko mając takiego powiernika. Mnie na to nie stać z powodu braku wyobraźni.
report
Na co, jak na co, ale na brak wyobraźni nie powinna Pani narzekać:)
report
Ekstraordynaryjnie- uczta :)
report