24 august 2010

poetry

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

W pełni (6)

Mała już nie walczy, ale wciąż nieufna.
Gustaw pokazuje skaleczoną rękę,
żartobliwie grozi palcem. Jest w dobrym
humorze - skrzydło zaczyna się zrastać.
Trzeba komuś za to podziękować.

Jestem taka pusta Gustawie, kiedyś
mieszkały we mnie ptaki, ale odleciały.

W kawałku kory otworzyły się szeroko
oczy. Gustaw właśnie kończy wycinać
nożem usta. Uśmiechają się do siebie.
Jeszcze tylko fałdy sukni, a potem
uroczysta przeprowadzka do dziupli.

Będzie ci tu wygodnie Panienko, myśli.
Z sową na ręce klęczy pod drzewem,
patrzy w górę  i chce coś powiedzieć,
ale jeszcze nie wie, od czego zacząć:

od matki, ojca czy od siebie.

Nesca
24 august 2010 at 11:22

Ale o co chodzi z tym Gustawem?

report

Mirka Szychowiak
24 august 2010 at 11:50

Trzeba zacząć od nr 1:)

report

Wanda Szczypiorska
24 august 2010 at 11:38

Ma Pani szczęście, pani Mirko mając takiego powiernika. Mnie na to nie stać z powodu braku wyobraźni.

report

Mirka Szychowiak
24 august 2010 at 11:53

Na co, jak na co, ale na brak wyobraźni nie powinna Pani narzekać:)

report

Jarosław Trześniewski
24 august 2010 at 13:33

Ekstraordynaryjnie- uczta :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register